Kuching i okolice – co zwiedzić?

Borneo jest trzecią największą wyspą na świecie (pierwszą jest Grenlandia, a drugą Nowa Gwinea). Podzielona jest między Malezję, Indonezję i sułtanat Brunei. My skupiliśmy się na jej malezyjskiej części, wskakując na tydzień do Brunei. Malezyjska część Borneo składa się z dwóch stanów, tj. stanu Sabah ze stolicą w Kota Kinabalu oraz Sarawak ze stolicą w Kuching. W tym poście pokażemy atrakcje okolicy Kuching, a jak sami zobaczycie, jest ich bardzo wiele. W tej części wyspy Borneo spędziliśmy dwa tygodnie i każdego dnia mieliśmy, co robić (w tygodniu roboczym Mateusz pracował 8h dziennie, więc tyle czasu byliśmy wyłączeni z możliwości zwiedzania).

Do każdego miejsca, o którym wspominam, dociera Grab (to odpowiednik Ubera). W jedno, najdalsze miejsce, pojechaliśmy wypożyczonym na jeden dzień autem, ponieważ przy dwóch osobach koszty kalkulowały się korzystniej. Do portu, skąd odpływają łodzie do Parku Narodowego Baku, dotarliśmy publicznym autobusem. Wszystkie informacje poniżej.

Kuching – co zwiedzić?

Na Borneo pojechaliśmy w sezonie. Nasza podróż miała miejsce na przełomie lipca i sierpnia 2019.

Kuching oprócz tego, że jest świetną bazą wypadową do okolicznych atrakcji (wymieniliśmy je poniżej), jest również bardzo przyjemnym miastem. Z całych 2 miesięcy spędzonych w Azji w trakcie naszej rocznej podróży dookoła świata, 2 tygodnie spędzone w Kuching pozwoliły nam wypocząć i nabrać dobrego rytmu łączącego pracę z podróżą (Mateusz podjął miesiąc wcześniej zdalną pracę). Myślę, że w dużej mierze to zasługa świetnego miejsca noclegowego w hostelu Traveller Homestay.

Gdzie nocować w Kuching?

W hostelu Traveller Homestay dostaliśmy duży pokój na strychu, a część wspólna z ogromnym stołem (tylko my korzystaliśmy z tej części przez cały okres pobytu) dała Mateuszowi świetne warunki do pracy. Internet działał wzorowo, a właścicielka wymieniała nam pościel i ręczniki, gdy tylko sobie tego zażyczyliśmy. Dodatkowym atutem tego miejsca jest lokalizacja. Położony tuż przy bramie wejściowej do China Town pozwala dotrzeć do centrum w około 20 minut spacerem. Za pokój płaciliśmy zaledwie 55 MYR za dobę.

Gdzie zjeść w Kuching?

Z poleceń innych blogerów wybraliśmy się do Borneo Delight i Ceylonese Restaurant. W pierwszym miejscu zjemy lokalne potrawy z Malezji, natomiast w drugim dania hinduskie (restauracja jest cejlońska). Z wegetariańskich pozycji weźcie tam koniecznie cheese naan i aloo gobi (kalafior z ziemniakami w sosie). Były przepyszne. Dla tych dań wróciliśmy jeszcze dwa razy w to miejsce!

Kuching miastem kotów

Kuching jest określany miastem kotów i już pierwsze zetknięcie z nim pozwoli dostrzec wiele pomników upamiętniających te zwierzaki. Już np. przy początku i końcu China Town znajdują się kocie pomniki. Kot po malajsku to „kucing”, co wymawia się prawie tak samo jak nazwę miasta. Nieco poza miastem, na trasie do Parku Narodowego Santubong znajduje się Cat Museum. Wejście kosztuje zaledwie 3 MYR od osoby i w zasadzie nie warto by tam wydać więcej. Muzeum nie porywa, a wystawa karm dla kota czy kocich kuwet była według nas kiczowata.

Kuching miastem murali

Kuching w swoich uliczkach skrywa wiele kolorowych niespodzianek. W szczególności spacer w okolicy Little India dostarczy nam wielu artystycznych doznań!

Multimedialny pokaz fontann w Kuching

Każdego wieczora przy Kuching Waterfront odbywa się pokaz fontann. Godziny rozpoczęcia pokazów warto sprawdzić wcześniej w Internecie. Niedługo później byliśmy na pokazie fontann w Kuala Lumpur, ale wierzcie nam, że ten z Kuching trudno będzie przebić!

Co jeszcze zobaczyć w Kuching?

W Kuching warto zajrzeć do Little India, China Town, chińskich świątyń, poszukać murali i pomników kotów. Warto udać się również do ogrodu botanicznego Orchid Park Kuching, w którym rośnie wiele orchidei. My byliśmy tam niestety po sezonie kwitnienia (druga połowa sierpnia) i nie nacieszyliśmy oczu pięknymi kwiatami. Wejście do tego miejsca jest darmowe!

Okolice Kuching

Semenggoh Wildlife Rehabilitation Center

Wstęp: 10 MYR (ok. 9 zł)
Dojazd: Grabem z Kuching (ok. 24 zł w jedną stronę)

Choć w nazwie czytamy Centrum Rehabilitacyjne Semenggoh, to miejsce już nie prowadzi takich działań. Niegdyś rehabilitowano tutaj młode orangutany, by, gdy zostaną wypuszczone na wolność, mogły przetrwać. Ośrodek ten prowadził projekt mający na celu ustabilizowanie populacji orangutanów w lesie otaczającym ośrodek. Wysiłek pracowników został zwieńczony sukcesem, bo obecna populacja pozwala na przetrwanie orangutanów w tym miejscu. Dzisiaj można zobaczyć tu osobniki podczas karmienia dwa razy w ciągu dnia, tj. o godz. 10:00 oraz 15:00. Karmienie trwa godzinę. Po tym czasie powinniśmy opuścić ośrodek. Pamiętajmy, że to natura, więc nikt nam nie obieca, że orangutany się pojawią, ponieważ gdy mają, co zjeść w lesie, najpewniej nie przyjdą po żywność do ośrodka. Najmniejsze szanse na spotkanie orangutana są w sezonie owocowym, tzn. w porze mokrej, gdy las obfituje w wiele owoców, którymi mogą posilić się zwierzęta (między innymi duriany). Pracownik ośrodka powiedział nam, że w szczególności styczeń jest miesiącem, gdzie szanse na zobaczenie orangutana są znikome!

Matang Wildlife Centre

Wstęp: 20 MYR (ok. 19 zł)
Dojazd: Grabem z Kuching (ok.34 zł w jedną stronę)

Tutaj trafiają ciężkie przypadki orangutanów, które wymagają opieki lub/i rehabilitacji. Osobniki te w większości zostały skonfiskowane z niewoli. Rehabilitowane są młode, ponieważ starszych nie można już nauczyć podstawowych zachowań na wolności. One niestety najczęściej skazane są na życie w zamknięciu. Trafiają tu przypadki osieroconych orangutanów, mieszka tu także męski osobnik, który przegrał walkę o panowanie nad terenem z innym męskim osobnikiem. Jak nam powiedziano, jeden orangutan panuje nad około 400 ha lasu, a powierzchnia pobliskiego lasu to około 600 ha, na takim obszarze dwa męskie osobniki nie żyją w zgodzie. W internecie przeczytamy sporo negatywnych opinii o tym miejscu. Ludzie określają je jako zoo.

Obserwując zamknięte w klatkach makaki, gibony, dzioborożce czy orangutany można odnieść takie wrażenie. Pamiętając jednak o intencjach tego miejsca i jego działaniu nie powinniśmy tak myśleć. Rozmawialiśmy z pracownikiem, zrobiła to również Ola z bloga Travelovelove i wiemy, że Matang działa, by pomagać mieszkańcom borneańskich lasów.

Park Narodowy Kubah

Wstęp: 20 MYR (ok. 19 zł) - wejdziemy tu na tym samym bilecie co do ośrodka Matang!
Dojazd: Grabem z Kuching (ok. 27 zł w jedną stronę).
Warto połączyć zwiedzanie Matang z Parkiem Kubah

10 minut jazdy autem od ośrodka Matang dotrzemy do wejścia na szlak w Parku Narodowym Kubah (Grab zawiezie nas tu spod Matang za 14 zł). Jeżeli kupiliśmy wcześniej bilet do Matang, po jego okazaniu wejdziemy tu bez dodatkowych opłat. Jeżeli nie byliśmy wcześniej w Matang, musimy zakupić bilet. W parku jest kilka szlaków do wyboru. My zdecydowaliśmy się na jeden prowadzący do wodospadu. Zazwyczaj jesteśmy uprzedzeni, słysząc o wodospadach, ponieważ po tych na Islandii, niewiele nas zachwyca. Tutaj jednak było inaczej. Wodospad, który po niespełna 1,5 godzinie wędrówki ukazał się naszym oczom, był wystarczającą nagrodą za trudy trekkingu w tropikalnych warunkach pogodowych. Piękna mgiełka skutecznie dawała ulgę spoconemu ciału. Całość trekkingu, wraz z ok. pół godzinnym odpoczynkiem przy wodospadzie zajęła nam 3 godziny.

Park Narodowy Bako

Wstęp: 20 MYR (ok. 19 zł)
Dojazd: całość 50 RM (ok. 47 zł), na co składa się 5 RM w jedną stronę za publiczny autobus do przystani, skąd odpływają łódki do Bako oraz łódź tam i z powrotem 40 RM.

Do parku można dotrzeć jedynie łodzią, która wypływa z przystani.

Do wyboru jest wiele trekkingów!

W parku jest wiele szlaków do zrealizowania, my zdecydowaliśmy się na dwa, tj. Telok Paku i Telok Pandan Kecil. Poniżej wrzucam mapę szlaków w parku.

Pierwszy prowadził do zatoki, na klifach której żyją nosacze. Warto być tam jak najwcześniej, ponieważ nosacze są płochliwe i gdy tylko nas zobaczyły, zaczęły chować się na klifach i kolejne osoby nie zobaczyły już żadnego z nich.

Jeżeli zostajemy w parku na noc, warto udać się tu przed zachodem słońca, wtedy nosacze jedzą kolację przed snem. Drugi trekking prowadził do punktu widokowego, z którego rozciągał się przepiękny widok na zatokę. Do plaży można zejść po przygotowanej ścieżce, aczkolwiek my się nie skusiliśmy. Widok z góry wystarczająco nas zadowalał, a w parku i tak nie zaleca się kąpieli ze względu na ryzyko wystąpienia krokodyli.

Noc w Bako – pamiętaj o rezerwacji noclegów!

Aby zostać w parku na noc, należy uprzednio zarezerwować nocleg na oficjalnej stronie stanu Sarawak. Okres wakacyjny dla Europy jest jednocześnie wysokim sezonem na Borneo i noclegi w parku należy rezerwować znacznie wcześniej. My byliśmy w Bako w połowie sierpnia i miesiąc wcześniej nie zdołaliśmy zarezerwować noclegu, bo wszystkie były już wykupione. Ola z bloga Travelovelove oraz Ania z Grześkiem z bloga Takeyourwaypl nocowali w parku, brali również udział w nocnym spacerze po dżungli.

Park Narodowy Santubong

Wstęp: bezpłatny
Dojazd: Grabem z Kuching (ok. 33 zł)

Możemy zrobić trekking do wodospadu, pętelkę bądź podjąć wyzwanie wejścia na najwyższy szczyt parku, czyli górę Santubong o wysokości 810 m n.p.m. Choć wysokość nie robi wrażenia, trekking jest morderczy. Szlak jest dobrze opisany i co jakiś czas mamy oznaczone punkty, by móc ogarnąć, w jakim miejscu na mapie jesteśmy.

My dotarliśmy do punktu F8, a szczyt jest w punkcie F15. Mateusz tego dnia miał zamiar pracować, dlatego zrezygnowaliśmy z dalszej wspinaczki. Znamy takich szaleńców, którzy zdobyli szczyt! Do F8 trasa zajęła nam 2 godziny, kolejne dwie byłyby przed nami (a na dystans pozostało zaledwie 700 metrów, wyobraźcie więc sobie jak stromy byłby to kawałek). Schodziliśmy zaledwie 30 minut, wychodząc tuż przy resorcie The Culvert, gdzie spędzaliśmy noc. Ten alternatywny szlak jest sporym skrótem. Ludzie również nim wchodzili, choć na mapie był oznaczony jako zamknięty.

Park Narodowy Santubong

Nocleg w rurze? Czemu nie!

Dzięki sugestii naszych przyjaciół z bloga Takeyourway skusiliśmy się na nocleg w obiekcie The Culvert, który oferuje pokoje w rurze. Tak właśnie. Wnętrze jest więc okrągłe, a pokoje bardzo małe, do tego stopnia, że aby dotrzeć do toalety, musisz przejść przez łóżko! Ten nocleg to ciekawe doświadczenie, ale zdecydowanie nie był komfortowy (do tego ceny w hotelowej restauracji były bardzo wysokie i bardziej opłacało się jechać grabem do centrum, by w tamtejszych food courtach zjeść obiad/kolację).

Park Narodowy Gunung Gading

Wstęp: 20 MYR (19 zł)
Dojazd: wypożyczyliśmy auto (cena za dzień 75 zł, benzyna około 25 zł).
Grabem z Kuching (100 zł w jedną stronę)

W tym parku mamy szansę zobaczyć największy kwiat na świecie, czyli raflezję. Jednych obrzydza, innym się podoba. Śmierdzi lub jest neutralna. Każdy ma swoje zdanie na jej temat. Jednak na pewno większość się zgodzi, że jest wyjątkowa! Raflezja kwitnie zaledwie przez 5, max 7 dni. Trudno spodziewać się kiedy, a ponieważ jest krytycznie zagrożona, park, w którym ją widzieliśmy, nie informuje często o jej pojawieniu się. Ostatnim razem informacja została podana z końcem maja (my byliśmy w sierpniu). Mieliśmy farta! To był 5 dzień kwitnienia. Raflezja jest pasożytem i lubi kwitnąć gdzieś w konarach drzew, gdzie nie mamy szansy jej zobaczyć. Nasz okaz, choć mniejszy niż myśleliśmy, był pięknie osadzony przy pniu drzewa!

Jeśli podobał Wam się ten artykuł i chcielibyście dać wyraz docenienia naszej pracy, prosimy o udostępnienie i polubienie naszego profilu w mediach społecznościowych! 

Powiązane

Nowa Zelandia – koszty podróży

Ciasto na pizzę neapolitańską (jeszcze lepsze)

Pętla Ha Giang – TOP atrakcja Wietnamu

3 komentarze

FUKO 19 grudnia 2019 - 10:53

Jak patrzy się na takie zdjęcia, to człowiek natychmiast chce się pakować i wyruszać w podróż 🙂 Pozdrawiamy!

Ola 19 grudnia 2019 - 17:53

Tam tak jest właśnie

Rejs po rzece Kinabatangan - ŚWIAT Na Własną Rękę 22 stycznia 2020 - 15:08

[…] Chciałbyś zobaczyć karłowate słonie, orangutany i nosacze w naturalnym środkowisku? A jeśli powiem Ci, że możesz również zobaczyć dzioborożce, krokodyle i langury srebrzyste? Przyznaj, czy to nie brzmi cudnie? I to wszystko w jednym miejscu, tj. w Sukau, skąd wypływają rejsy po rzece Kinabatangan! W trakcie podróży na Borneo zachęcam Cię do odwiedzenia tej części wyspy. Stan Sabah ma wiele do zaoferowania, a aktywność, którą tu opiszę jest warta zachodu! O atrakcjach stanu Sarawak, tj. Kuching i jego okolic przeczytasz w TU. […]

Dodaj komentarz