Machu Picchu szlakiem Salkantay Na Własną Rękę – krok po kroku

Do Limy, stolicy Peru, przylatujemy w nocy. Tutaj po raz pierwszy od ponad miesiąca skorzystamy z hostelu. Umówieni z właścicielem La Quinta Libertad na transport z lotniska, już po 2:00 kładziemy się spać. Transport taksówką z lotniska do centrum oficjalnie kosztuje 65 soli. Taką kwotę my również zapłaciliśmy. Oczywiście, chcieliśmy próbować taniej – a może by tak Uber? W dzielnicy Limy w bliskiej odległości od lotniska nie jest bezpiecznie, szczególnie nocą. Ubera nie złapiemy na terenie lotniska, więc trzeba by się nieco oddalić. Na lotnisku oferują się również taxi nieoficjalne, które za transport do centrum życzą sobie zaledwie 35-40 soli. Nie mają one jednak dobrej sławy – zdarzają się sytuacje, gdy turyści zostają wywiezieni w szczere pole i zmuszeni do oddania pieniędzy i cennych przedmiotów. Po rozmowach na CouchSurfingu z kilkoma mieszkańcami Limy zdecydowaliśmy się skorzystać z transportu oferowanego przez hostel, jako bezpiecznej formy wydostania się z lotniska.  Kolejnego dnia dzięki bezinteresownej pomocy właściciela hostelu kupujemy kartę SIM, wymieniamy pieniądze (płatności kartą zdarzają się rzadko!) i kupujemy bilet autobusowy do Cuzco. Jako, że kolejnego dnia w Peru odbywały się wybory samorządowe, wiele osób podróżowało i choć ogólna zasada mówi, że nie ma problemu z zakupem biletu do Cuzco na ten sam dzień – my nie mieliśmy wielkiego wyboru w dostępności miejsc. O 14:00 mieliśmy wyruszyć… Nie zdziwiło nas jednak wcale, że faktyczny start odbył się dopiero o 15:00 – nie spodziewamy się japońskiej punktualności w kraju latynoskim. Po 22 godzinach jazdy zmęczeni docieramy do Piuray Hostal Cusco. Ten hostel bardzo przypadł nam do gustu. Mimo często zacinającego się WiFi oraz braku ogrzewania w pokojach – dzięki tarasowi z widokiem na całe miasto i dobrze wyposażonej dzielonej kuchni – hostel skradł nasze serca. To właśnie Cuzco stanowi bazę wypadową do Machu Picchu. I między innymi z takim zamiarem przyjechaliśmy do tego miasta. Poniżej wypunktuję przebieg przygotowań i trasy zdobycia miasta Inków.

20181008 20181008  a080054 - Machu Picchu szlakiem Salkantay Na Własną Rękę - krok po kroku
Widok z tarasu w Piuray Hostal Cusco skradł nasze serca!
  •  Dojazd do Cuzco

Jak wspomniałam wcześniej jednym ze sposobów dotarcia jest długa podróż autobusem. Bilet można już znaleźć za 60 soli – takie ceny oferuje np. firma Econociva, jednak za poradą właścicieli hostelu w Limie nie zdecydowaliśmy się na tę opcję. Częste przystanki na trasie powodują wzmożoną rotację pasażerów, co nie wpływa na bezpieczeństwo bagażu. Podróż autobusem trwa od 20-24 godzin. Siedzenia są rozkładane, w niektórych liniach nawet do 180 stopni. My wybraliśmy podróż z firmą Movil Tours za 99 soli od osoby (siedzenia rozkładane tylko do 140 stopni) i nie czuliśmy żadnego niebezpieczeństwa. W trakcie jazdy dostaniemy kolację i śniadanie (nie oczekujmy jednak dużych porcji i smacznych potraw). Po 22 godzinach jazdy byliśmy w Cuzco.

Inną możliwością jest podróż samolotem na trasie Lima-Cuzco. Nie zaleca się jednak tej formy, ponieważ z powodu pokonania zbyt dużej różnicy wysokości w niedługim czasie można nabawić się choroby wysokościowej. Lima jest położona na wysokości morza, a Cuzco na 3399 m. n.p.m. Bilet można kupić np. za ok. 60 Euro w jedną stronę, już z bagażem rejestrowanym.

  • Aklimatyzacja w Cuzco

To bardzo ważny punkt! Jeśli chcemy odbyć treking (Salkantay Trek lub Inca Trail), powinniśmy pozostać przynajmniej dwa dni w Cuzco, aby przyzwyczaić organizm do wysokości. Zaleca się odpoczynek, spokojne odkrywanie miasta, brak wzmożonego wysiłku, picie dużej ilości wody i nie picie alkoholu, a gdy zacznie boleć nas głowa – warto żuć liście koki, które są bardzo pomocne w zapobieganiu chorobie wysokościowej. My w Cuzco zostaliśmy 4 dni zanim rozpoczęliśmy trek Salkantay. Wyruszylibyśmy już po dwóch dniach, ale z powodu przeziębienia Mateusza musieliśmy wydłużyć naszą aklimatyzację, co ostatecznie nie było złym rozwiązaniem – w trakcie trekingu nie odczuwaliśmy żadnych objawów choroby wysokościowej poza drobnymi bólami głowy, które leczyliśmy liśćmi koki (najwyższy punkt na trasie to przełęcz Salkantay na wysokości 4630 m n.p.m.).

20181008 20181008  a080134 - Machu Picchu szlakiem Salkantay Na Własną Rękę - krok po kroku
W Cuzco kupiliśmy na treking lokalne sweterki z wełny alpaki (tak mówił sprzedawca na targu). Okazuje się, że pół kg wełny tego zwierzęcia kosztuje 85 soli, na sweterek zużywa się około 0,75 kg tej wełny, więc aby móc podejrzewać, że sweterek jest wykonany w 100% z alpaki musiałby kosztować około 150 soli! Nasz kosztował 35-40 PEN.

TREK SALKANTAY – DZIEŃ I

przechwytywanie4 - Machu Picchu szlakiem Salkantay Na Własną Rękę - krok po kroku
Mapa całego treku Salkantay

Mapa w wersji online jest dostępna TU.

  • Transport Cuzco – Mollepata

Avenue Acropata (Piuray Hostal Cusco, w którym się zatrzymaliśmy, znajduje się 8 min piechotą od tego miejsca) średnio co godzinę, rozpoczynając od 4:00 rano, wyruszają colectivo do Mollepaty, a koszt za tę 2 godzinną jazdę wynosi 15-20 soli od osoby. W ramach wyjaśnienia – colectivo to (auto)busy lub vany, które ruszają, gdy zbierze się odpowiednia ilość osób. Nam udało się zbić cenę z 15 do 12 soli za osobę. Nasze colectivo wyruszyło o 7:10. W Mollepacie wysiadamy na głównym placu w mieście.

Porada: Ten pierwszy dzień trekingu Salkantay można rozpocząć później, my już o 15:30 rozkładaliśmy namiot – trochę za wcześnie, dlatego polecamy wyruszyć z Cuzco do Mollepaty godzinę lub dwie później. Tego dnia mieliśmy najpiękniejszy w swoim życiu widok z namiotu – przed nami roztaczał się ośnieżony szczyt Salkantay. Spójrzcie sami!

  • Transport Mollepata – Soraypampa

Z tego samego placu, na którym wysiedliśmy, łapiemy transport do Soraypampy. Taxi życzą sobie 80 soli za samochód – jeśli mamy z kim podzielić te koszty, to dobra opcja. My, dzięki pomocy Peruwianki zapoznanej w drodze do Mollepaty, wynegocjowaliśmy cenę 20 soli od osoby za podróż busem – prawie pustym. Kierowca próbował podnieść cenę do 25 soli, już po odejściu naszej nowej znajomej. Stłumiłam go jednak, mówiąc, że umowa była inna. Treki Salkantay rozpoczynają się już w Mollepacie, my jednak podjechaliśmy na wyższą wysokość 3850 m n.p.m. do Soraypampy, dzięki czemu trek skrócił się o jeden dzień (Mollepata – Soraypampa nie obfituje w nieziemskie widoki).

  • Soraypampa – Humantay lake

Tego dnia zbaczamy z trasy, by wykonując około 300 m przewyższenia podziwiać jezioro położone w cieniu góry Humantay (5473 m n.p.m.). Wchodzimy na wysokość 4200 m n.p.m. Żeby oszczędzić sobie sił i nie wchodzić z plecakami, zostawiliśmy je na campingu w Soraypampie, tuż przy wejściu na szlak do jeziora. Właścicielka campingu zgodziła się je przechować w zamian za napiwek (daliśmy pani 5 sol). Trasa nie jest lekka, cieszymy się, że nie wchodzimy tu z plecakami. Po godzinie treku widok, który roztacza się przed nami jest pięknym początkiem kilkudniowej wyprawy. Położona w cieniu góry laguna mieni się żółto-zielono-niebieskimi barwami i robi ogromne wrażenie. Tego dnia można zatrzymać się już na noc na campingu w Soraypampie lub tak jak my, udać się jeszcze kawałek szlakiem aż zobaczymy polanę z widokiem na górę Salkantay. Jako, że wcześnie rozpoczęliśmy dzień, już o 15:30 rozkładaliśmy namiot. Na polanie jest wydzielony teren, na którym pasą się konie. Tuż przed zmrokiem dwaj młodzi pastuszkowie zapukali nam w namiot, mówiąc, że to prywatna polana i musimy zapłacić 10 soli za nocleg w tym miejscu. Po 10-15 minutowej próbie, jak sądzimy, wyłudzenia od nas pieniędzy doszliśmy do kompromisu – 5 soli w ramach napiwku, a jeśli im to nie odpowiada, pakujemy namiot i wracamy na camping, na którym jest choćby toaleta. Zgodzili się na napiwek, ale ta sytuacja wywołała u nas trochę stresu. Jeśli kogoś mamy się obawiać, to są to w pierwszej kolejności ludzie, nie zwierzęta. Skoro ci dwaj chłopcy nas zobaczyli, wiedzą, gdzie jesteśmy. Najpewniej mamy ze sobą jakieś pieniądze – czy nie zechcą w nocy wrócić? Na szczęście noc minęła nam spokojnie, ale wycie krowy, czy szelest wody z pobliskiej rzeki wywoływały, szczególnie u mnie, napływy strachu.

20181011 20181011  a110307 - Machu Picchu szlakiem Salkantay Na Własną Rękę - krok po kroku

TREK SALKANTAY – DZIEŃ II

  • polana noclegowa przed przewyższeniem do kolejnej wioski (3920 m n.p.m.) – Salkantaypampa (4150 m n.p.m.)

Pobudka o 6:00, ciepła herbata i śniadanie, by o 7:30 wyruszyć na najtrudniejszą część szlaku. Pierwszy odcinek wiedzie do wioski położonej niecałe 200 m wyżej. Droga jest trudna, ciągle pod górkę, co z plecakami nie jest łatwe. Często się zatrzymujemy, zawsze z powodu mojej niewydolności. Po 50 minutach zdobywamy tę wioskę. Chwilę odpoczywamy i ruszamy dalej.

20181012 20181012  a120410 - Machu Picchu szlakiem Salkantay Na Własną Rękę - krok po kroku

  • Salkantaypampa (4150 m n.p.m.) – Soirococha (4400 m n.p.m.)

Ten odcinek obejmuje 250 m przewyższenia i łącznie zajął nam 1 h 20 minut. W pewnym momencie trasa rozwidla się na dwa odcinki, które ostatecznie i tak spotykają się razem przed wioską Soirococha. My wybraliśmy rozwidlenie obejmujące tzw. 7 culebras (7 węży), na którym znajduje się punkt widokowy. Nazwa tego odcinka nie jest przypadkowa – to 7 serpentyn, które musimy pokonać nim wdrapiemy się na punkt widokowy. Droga przez mękę! Nawet nie liczyłam, ile razy potrzebowałam się zatrzymać. Cały trud zrekompensowały widoki z pokrytym śniegiem, tak bliskim, szczytem Salkantay. Na tym punkcie znaleźliśmy się po 50 minutach marszu od Salkantaypampy. Odpoczęliśmy około 10 minut i ruszyliśmy do Soirococha.

20181012 20181012  a120433 - Machu Picchu szlakiem Salkantay Na Własną Rękę - krok po kroku
Widok z punktu widokowego po przejściu 7 culebras

20181012 20181012  a120453 - Machu Picchu szlakiem Salkantay Na Własną Rękę - krok po kroku

  • Soirococha (4400 m n.p.m.) – Salkantay Pass (4630 m n.p.m.)

Nie wiem, gdzie było trudniej. Ten odcinek to także miliony postojów, choćby takich pół minutowych na wyrównanie oddechu. Widoki są piękne i to wielka nagroda. Po godzinie zdobywamy przełęcz i tam zjadamy zwycięską kanapkę z tuńczykiem. Mamy szczęście, bo już pół godziny później widoki z przełęczy są zakryte mgłą. My na przełęczy stanęliśmy o 10:45.

20181012 20181012  a120443 - Machu Picchu szlakiem Salkantay Na Własną Rękę - krok po kroku

20181012 20181012 pa120476 - Machu Picchu szlakiem Salkantay Na Własną Rękę - krok po kroku

  • Salkantay Pass (4630 m n.p.m.) – Wayracmachay (3912 m n.p.m.) – Huairaspampa (3354 m n.p.m.) – Chaullay (2900 m n.p.m)

Przed nami mozolna część tego dnia – do pokonania mamy około 1700 m zejścia, co jest rozłożone na 14- kilometrowym odcinku szlaku. Widoki zmieniają się już diametralnie. Przechodząc na drugą stronę Andów, towarzyszą nam krajobrazy dżungli. Ta część stanowi długi, ciągnący się w nieskończoność odcinek aż do wioski Chaullay, w której nocujemy. Pierwszą z wiosek Wayracmachay mijamy bardzo szybko, nawet się w niej nie zatrzymujemy na odpoczynek. Kierując się do drugiej, Huairaspampa, tracimy resztki energii, wzbiera w nas złość, jesteśmy padnięci, głodni, a do tego wszystkiego zaczęło lać. Kiedy po okołu 2 godzinach od opuszczenia przełęczy w końcu ją zdobywamy, chowamy się w szopie przed deszczem i tam grzejemy sobie zupkę z proszku. Zorganizowana wycieczka również zatrzymała się w tej wiosce na lunch. Te zadaszone szopy z ławami i stołami w środku najpewniej były przygotowane właśnie dla nich, a my skorzystaliśmy z tego, że nie wszystkie były zapełnione. Po pół godzinnym odpoczynku ruszamy na ostatni 8- kilometrowy fragment do wioski Chaullay, który dłuży nam się w nieskończoność. Choć trasa wiedzie lekko w dół, to naprawdę męczący marsz. Na miejscu jesteśmy około 18:00, wykupujemy zadaszony fragment campingu (10 soli), w którym rozkładamy namiot i idziemy się umyć – Mateusz w darmowym, zimnym prysznicu, a ja wykupuję dla siebie ciepłą wodę za 10 soli. Pijemy zwycięską colę (4 sole za 500 ml) i piwo Cusqueña (12 soli za 630 ml), jemy ciepłą kolację (puszka fasoli z wieprzowiną nie miała w sobie prawie w ogóle wieprzowiny!) i idziemy spać. To był bardzo męczący dzień.

20181012 20181012  a120488 - Machu Picchu szlakiem Salkantay Na Własną Rękę - krok po kroku

20181012 20181012 pa120517 - Machu Picchu szlakiem Salkantay Na Własną Rękę - krok po kroku
Zasłużone po ogromnym wysiłku tego dnia piwko Cusqueña w towarzystwie gotującego się na kolację ryżu

TREK SALKANTAY – DZIEŃ III

  • Chaullay (2900 m n.p.m) – Sahuayaco (2100 m n.p.m)

Pobudka standardowo o 6:00, by po 1,5 h opuścić camping. Śniadanie tego dnia nie smakuje już tak jak dzień wcześniej – bułka, kupiona jeszcze w Cuzco jest czerstwa, a w połączeniu z przesłodzonym dżemem nie smakuje dobrze. Tego dnia cała trasa wiedzie lasem deszczowym, a przez znaczną większość czasu schodzimy w dół. Występują odcinki przewyższenia – są jednak krótkie, choć wciąż męczące. Z powodu osunięcia terenu na szlaku ostatnie kilka kilometrów do wioski musimy pokonać szutrową drogą po drugiej stronie rzeki. Z tej właśnie przyczyny docieramy do Sahuayaco zamiast do, pierwotnie planowanej, La Playa, która znajduje się nieco przed Sahyayaco. O 13:30 jesteśmy na miejscu. Ta część treku objęła 16 km marszu.

  • Sahuayaco (2100 m n.p.m) – Santa Teresa (1550 m n.p.m.) – Hidroeléctrica (1890 m n.p.m.)

W Sahuayaco łapiemy colectivo do Santy Teresy (12,5 soli od osoby po negocjacjach), a z Santy Teresy colectivo do Hidroelectrici (5 soli od osoby). Tutaj gotujemy makaron z obrzydliwym sosem salsowym (nie umiemy wyjść z wrażenia, jak niedobre i drogie są gotowe artykuły spożywcze w saszetkach/puszkach do kupienia w supermarketach, a jak pyszne jest jedzenie w restauracjach). Ten fragment drogi (Sahuayaco – Santa Teresa – Hidroeléctrica), pokonany przez nas colectivo, obejmował 24 km. Decydując się na kontynuację pieszą szlaku, za La Playa skręcalibyśmy w prawo, kierując się lekko na wschód, aby od razu przedostać się do Hidroeléctrici, bez wizyty w Santa Teresa. Po dotarciu do Lucmabamby należałoby kierować się na wschód do Llactapaty, gdzie mija się inne ruiny Inków (w gorszym stanie niż Machu Picchu).

  • Hidroeléctrica (1890 m n.p.m.) – Aguas Calientes (2050 m n.p.m.)

Przed nami ostatni odcinek trasy, który można pokonać pociągiem (13-28$ od osoby) lub pieszo, wzdłuż torów. Droga jest nudna, do pokonania mamy 11 km, co zajmuje 2,5-3 godziny. Nam trasa do Aguas Calientes (właściwa nazwa od niedawna to Machu Picchu Pueblo) bardzo się dłużyła, mieliśmy już dość i po niecałych 3 godzinach dotarliśmy do niezwykle skomercjalizowanej wioski, która stanowi bazę wypadową do Machu Picchu. Część trasy pokonaliśmy już po zmroku, z latarkami na czołach. Nie wiedzieliśmy o tym, że w centrum miasteczka grasują hotelowi naganiacze, u których można uzyskać lepszą niż na booking.com cenę za noc w hostelu. Jedna pani, przedstawiciel naganiaczy, wepchnęła mi w ręce wizytówkę z hostelem, który promowała. Jego ocena w Internecie to 2.0. My za nocleg w MachuPicchu Packer zapłaciliśmy 73 sole – pokój był czysty, ładny, a śniadanie bardzo smaczne (pieczona dzień wcześniej babka czekoladowa uwiodła nas kompletnie!).

20181014 20181014  a140637 - Machu Picchu szlakiem Salkantay Na Własną Rękę - krok po kroku
W Aguas Calientes (Machu Picchu Pueblo) komercję widać na odległość!

TREK SALKANTAY – DZIEŃ IV

  • Aguas Calientes (2050 m n.p.m.) –  Machu Picchu (2430 m n.p.m) – Aguas Calientes (2050 m n.p.m.)

Wieczór wcześniej w Aguas Calientes w biurze Ministerio de Cultura, tuż przy głównym placu w miasteczku kupiliśmy bilety do Machu Picchu (152 sole od osoby!). Bilety można również zakupić przez Internet (kliknij tu). Oprócz podstawowego biletu, który obejmuje tylko wejście na Machu Picchu, można zakupić dodatkowo wejście na górę Wayna Picchu (całość Machu Picchu + Wayna Picchu kosztuje 200 soli od osoby), które również jest opatrzone dodatkowymi restrykcjami co do ilości turystów i godzin wejść. Druga opcja dotyczy dodatkowo wejścia na górę Machu Picchu (całość 200 soli od osoby) i również nałożone są tutaj dodatkowe restrykcje. Z powodu natłoku turystów od lipca 2017 Peru wprowadziło restrykcje dotyczące ilość wejść. Dzień zwiedzania został podzielony na dwie tury (pierwsza od 6:00-12:00, druga 12:00-17:30). Każdy zwiedzający może pozostać maksymalnie cztery godziny na terenie ruin (to nie jest kompletnie weryfikowane!). W Internecie widnieje informacja, że każdy jest zobligowany do wejścia z przewodnikiem (bzdura! To również w żaden sposób nie jest sprawdzane, przynajmniej nie obecnie). Jak się okazało, bilety na poranną turę na kolejny i nawet następny dzień były wyprzedane! Bardzo się zdziwiliśmy, ponieważ byliśmy poza szczytem sezonu (który trwa do końca września). Wybraliśmy więc drugą turę, czyli wejście do Machu Picchu od 12:00 do 17:30. I nie żałujemy- dzięki temu mogliśmy się wyspać, zjeść spokojnie śniadanie, a ostatecznie na colectivo do Cuzco z Hidroeléctrici i tak zdążyliśmy. Przy wejściu do ruin byliśmy już o 11:10. Droga z Aguas Calientes do Machu Picchu zajęła nam 1 h 15 min. Po opuszczeniu terenu miasteczka i przejściu mostu należy skręcić w lewo na kolejny most, by tam już zacząć wspinaczkę po skalnych stromych schodach na samą górę do miasta Inków. W ten sposób pokonujemy, jak podaje Internet, około 2000 schodów. Dla tych, którym zdrowie nie pozwala (lub po prostu wygrywa wygoda) jest inna opcja. Z Aguas Calientes (tuż przy samym początku miasteczka) odjeżdżają autobusy, które wiozą turystów pod samo wejście na teren ruin. Taka przyjemność kosztuje jednak 25 $ w dwie strony (można zakupić bilet w jedną stronę za połowę ceny i oszczędzić sobie wchodzenia, a zejście, które jest łatwiejsze pokonać samodzielnie). W samym mieście Inków spędziliśmy nieco ponad półtorej godziny, a zejście do Aguas Calientes zajęło nam łącznie godzinę.

  • Aguas Calientes (2050 m n.p.m.) – Hidroeléctrica (1890 m n.p.m.)

Jako, że na samą drogę do Machu Picchu zostawiliśmy największy plecak w hostelu, a potrzebne rzeczy przepakowaliśmy do mniejszego, z Machu Picchu wróciliśmy do Aguas Calientes. Wstąpiliśmy na obiad na Mercado Local w centrum miasteczka. Mateusz zamówił pierś z kurczaka z ryżem, frytkami i surówką, a ja zamiast pieczonej piersi wzięłam milanesę (kotlet z kurczaka w panierce z ciasta). Pychota! Za każde takie danie zapłaciliśmy, jak lokalsi, 6 soli. Bardzo polecamy! W tym skomercjalizowanym miasteczku, w którym lokale podają ceny typowo pod bogatego turystę, lokalny market z jedzeniem był wspaniałym odkryciem. Po odebraniu rzeczy z hostelu ruszyliśmy na ostatni odcinek całego treku, czyli powrót do Hidroeléctrici, który tym razem zajął nam 2 godziny 20 minut. Szliśmy zdecydowanie szybszym tempem, bez przystanków, przeganiając innych pieszych (przypominam: do pokonania jest 11 km po płaskim, najczęściej kamienistym podłożu).

20181014 20181014 pa140878 - Machu Picchu szlakiem Salkantay Na Własną Rękę - krok po kroku

  • Hidroeléctrica (1890 m n.p.m.) – Cuzco (3399 m n.p.m.)

Przed 18:00 byliśmy już na miejscu i nie szukając długo, wynegocjowaliśmy z autobusowym naganiaczem cenę 35 soli od osoby za przejazd do Cuzco. Mieliśmy szczęście, bo 10 minut później pełne colectivo ruszało już w stronę stolicy regionu. Myśleliśmy, że po 2-3 godzinach będziemy już na miejscu. Wyobraźcie sobie nasze zdziwienie, kiedy zapytałam pana, jak długo jedzie autobus, a odpowiedź, jaką otrzymałam to ta: „No biorąc pod uwagę, że jedziemy po górach, trasa zajmie około 8 godzin.”. Whaaaat?! Czemu nie wiedzieliśmy o tym wcześniej? Jakoś błędnie założyliśmy (nie wiadomo czemu), że ta trasa nie jest tak długa (ponad 200 km, spora część w górach – to jednak może dać łącznie tak spory czas). Nasz Piuray Hostal Cusco w Cuzco ma czynną recepcję do 23:00, obawialiśmy się, czy zostaniemy wpuszczeni o 2:00 w nocy. Na szczęście po dotarciu obyło się bez problemów. Po dwukrotnym użyciu dzwonka, zeszła do nas pani i miło nas wpuściła, pytając o wrażenia po odbyciu trekingu i życząc spokojnej nocy.

Tak przebiegła nasza trasa szlakiem Salkantay do Machu Picchu. Choć wybraliśmy się w połowie października, czyli w okresie przejściowym między porą suchą a deszczową, mieliśmy szczęście, bo deszcz pojawiał się okazyjnie. Najpewniejsza pogoda jest w okresie od kwietnia/maja do września, bo ryzyko opadów jest najmniejsze, jednak temperatury są wówczas nieco niższe niż w porze deszczowej. Koniec września/początek października są optymalnym terminem na zrobienie tego trekingu. Mimo wszystko zawsze warto sprawdzić pogodę, my robiliśmy to poprzez stronę MOUNTAIN-FORECAST. Całość tego treku, tj. od Mollepaty do Aguas Calientes obejmuje ok. 80 km. My zrobiliśmy trasę z Soraypampy do Aguas Calientes, część pokonująć colectivo, co łącznie daje 45 km pieszego treku oraz 11 km powrotu na nogach z Aguas Calientes do Hidroeléctrici. Jeżeli ktoś chciałby przejść tę trasę, jednak w nieco wygodniejszej wersji, tj. bez całego sprzętu na sobie, nie martwiąc się o noclegi oraz wyżywienie, może zakupić zorganizowaną wycieczkę w agencji, których w Cuzco oferuje się mnóstwo. Ceny wahają się w zależności od prestiżu firmy, oferowanych usług (standardu wyżywienia i zakwaterowania na trasie) i wynoszą od 400-600$. Droższe opcje najczęściej mają w cenie bilet wstępu do Machu Picchu. Podczas naszego treku na palcach jednej ręki można by zliczyć osoby wykonujące go samodzielnie. Tym większą czujemy satysfakcję, wiedząc, że zrobiliśmy coś nietuzinkowego. Wydaliśmy 457 soli za dwie osoby + wejściówki do Machu Picchu, co łącznie daje 761 soli za dwie osoby. Francuzka, która mieszkała z nami w hotelu w Cuzco płaciła 600$ za zorganizowaną wyprawę szlakiem Salkantay. Gdybyśmy poszli jej śladami, wyprawa dla dwóch osób kosztowałaby nas 1200$ (ok. 4000 PEN) zamiast wydanych przez nas 761 PEN!

przechwytywanie2 - Machu Picchu szlakiem Salkantay Na Własną Rękę - krok po kroku

przechwytywanie1 - Machu Picchu szlakiem Salkantay Na Własną Rękę - krok po kroku

przechwytywanie1111 - Machu Picchu szlakiem Salkantay Na Własną Rękę - krok po kroku

przechwytywani88e - Machu Picchu szlakiem Salkantay Na Własną Rękę - krok po kroku

przechwytywanie99 - Machu Picchu szlakiem Salkantay Na Własną Rękę - krok po kroku

Do tej trasy warto dobrze się przygotować. Poniżej wrzucamy listę naszych niezbędników:

  • paszporty (potrzebne przy kupnie biletów do Machu Picchu);
  • gotówka (karta płatnicza w wioskach na szlaku jest bezużyteczna);
  • kijki trekingowe – bardzo pomocne;
  • śpiwory – koniecznie z wysokim komfortem cieplnym;
  • karimaty – konieczne, od ziemi jest chłodno;
  • namiot;
  • kuchenka gazowa i biwakowy sprzęt – jeśli chcemy przygotowywać ciepłe posiłki, nam się sprawdziła, w ramach sprzętu wzięliśmy jeden garnuszek, dwie miski, nóż, łopatkę, łyżkowidelce;
  • zapasy wody i jedzenia – z Cuzco wyszliśmy z 4 l wody. Po drodze na szlaku znajdują się rzeczki i wodospady, z których można nabrać wodę do bukłaka/butelki. Weźcie ze sobą słodycze – batoniki dobrze się sprawdzają, z własnych zapasów jedzenia przygotowaliśmy się na 3 obiady, 2 śniadania i 2 kolacje;
  • tabletki uzdatniające – konieczność, aby pijąc wodę z rzeki czuć się bezpiecznie, na 1 litr wody przypada jedna tabletka;
  • ubrania – my wzięliśmy kurtkę puchową, kurtkę hardshell/ponczo przeciwdeszczowe, sweter, spodnie trekingowe z odpinanymi nogawkami, wysokie buty trekingowe, klapki pod prysznic, 2 bluzki (nie zmienialiśmy ich codziennie), zapasy majtek i skarpet na każdy dzień, bieliznę termoaktywną, czapkę, rękawiczki;
  • ręczniki szybkoschnące – dla każdego po jednym;
  • apteczka pierwszej pomocy – kompresy, bandaż, plastry, plastry na odciski, maść ichtiolowa, octenisept;
  • liście koki – świetne na bóle głowy wywołane chorobą wysokościową;
  • kosmetyczka – jeden wspólny żel 3in1, pasta do zębów, szczoteczki, szczotka do włosów, antyperspirant, krem do opalania 50 spf;
  • repelent przeciw komarom i innym owadom – mugga w spray’u, konieczna na fragmentach wiodących przez dżunglę.

CENNA WSKAZÓWKA: zadbajmy, aby plecak był jak najlżejszy! Pakując się na samodzielną wyprawę, należy pamiętać, że wszystko będziemy nosić ze sobą, dlatego dobrze się zastanówmy, czy każda pakowana rzecz ma swoje praktyczne wykorzystanie.

To nie jedyna możliwość dotarcia do tego cudu świata. Jeśli ktoś jest zainteresowany innym trekingiem, można przejść Inca Trail (całość ma 43 km i obejmuje 4-dniowy treking). Jeżeli kogoś nie interesuje piesza wędrówka, można po prostu tu przyjechać, a możliwości jest kilka:

    • najdroższa, bezpośrednia, ale też najwygodniejsza opcja to skorzystanie z pociągu przewoźnika PeruRail lub IncaRail. Trasa wiedzie już z Cuzco do samego Aguas Calientes i kosztuje między 145-190 $ w obie strony w zależności od standardu (pociąg Hiram Bingham 12 przewoźnika PeruRail, jeden z najbardziej luksusowych pociągów na świecie, kosztuje 900$ w obie strony!);
  • alternatywą do pociągu są colectivo na trasie Cuzco – Hidroeléctrica (35-40 soli od osoby), po czym wybieramy opcję pieszą do Aguas Calientes lub pociągową (ceny w Internecie są bardzo różne, między 13-28$ w jedną stronę).

Choć w trakcie treku bywało naprawdę ciężko, szczerze polecamy obrać tę samodzielną formę, bo oprócz oszczędności pieniędzy jest ona powodem do zasłużonej dumy i radości!

20181014 20181014  a140704 - Machu Picchu szlakiem Salkantay Na Własną Rękę - krok po kroku

20181014 20181014  a140703 - Machu Picchu szlakiem Salkantay Na Własną Rękę - krok po kroku

4 thoughts on “Machu Picchu szlakiem Salkantay Na Własną Rękę – krok po kroku

  1. Pingback: Święta Dolina Inków i Ausangate Trek – jak je zorganizować na Własną Rękę? – Podróże, te mniejsze i jedna duża

  2. RENIA

    Ze względów zdrowotnych nie mogę wejść na żadną z gór? Czy warto iść do samego miasteczka? Marzą mi się zdjęcia z widokiem na Machu Picchu. Czy zrobię je także bez wchodzenia na żadną z gór?

    1. Mateusz

      Niestety, z dołu nie widać za wiele, ale można skorzystać z autobusu, który zawozi na górę, z Machu Picchu pueblo pod wejście do kompleksu. Nie jest to tanie (bodajże 25 dolarów w dwie strony), ale w ten sposób tam dasz radę dotrzeć. Do samego Machu Picchu pueblo możesz dojechać albo pociągiem z Cusco (najtaniej 65$ w jedną stronę), albo busem do Hydroelectrica, a potem pociągiem na krótszej trasie, wzdłuż której szliśmy. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *