Kolumbia – Bogota i Medellin

18.09.2016 wyruszamy do Budapesztu, skąd mamy lot do Bogoty, stolicy Kolumbii. W Budapeszcie spędzamy trzy dni i 20.09 lecimy liniami Turkish Airlines przez Turcję do Kolumbii. Za bilety w dwie strony zapłaciliśmy 1750 zł za osobę.

img 20160918 082653 e1514884503691 - Kolumbia - Bogota i Medellin

Na lotnisku „El Dorado” w Bogocie lądujemy o 8:03 czasu lokalnego. Podczas opuszczania samolotu poznaliśmy się z Jackiem, chłopakiem z Poznania, postanowiliśmy wspólnie poszukać taksówki do dzielnicy miasta zwanej Candelaria. Miłym zaskoczeniem było to, że taksówkarze nie próbują naciągąć klientów, cena za przejazd jest faktycznie ustalona, nie udaje się jej zbijać byle turystycznym szantażem. Szokującym był fakt, że nawet na lotnisku trudno o anglojęzyczną osobę. Właśnie tu, w wielu sytuacjach, bardzo przydała nam się moja podstawowa znajomość hiszpańskiego. W Bogocie bilety na komunikację miejską kupuje się, ładując je na kartę magnetyczną, którą odciska się przy przejściu przez bramkę w autobusie (dojazd do centrum z lotniska, 4.000 COP, ~ 4,6 zł). Tego dnia musieliśmy zregenerować siły, zdrzemnęliśmy się w hostelu Óle Mi Casa Hostal (75.000 COP, ~ 87 zł/noc ze śniadaniem) z zamiarem 2 godzin snu, wstaliśmy jednak na sam wieczór. Poszliśmy na spacer, kupiliśmy kartę sim (48.000 COP, ~ 55 zł), wymieniliśmy część pieniędzy w bankomacie, a kolację zjedliśmy w przypadkowej restauracji niedaleko naszego hostelu (50.000 COP, ~ 58 zł). Zrobiło się ciekawie, kiedy myśląc, że zamawiamy zupę, dostaliśmy potrawkę z, bodajże, flaczków. W Bogocie kolejnego dnia udajemy się na wzgórze Monserate, skąd roztacza się ładny widok na stolicę. Na górę można dostać się pieszo lub kolejką. Tego dnia nie wyrażano zgody na samodzielne wejście na wzgórze, dlatego jak wszyscy, zapłaciliśmy 18.000 COP (20 zł za osobę) za wjazd kolejką.

 

 

Zwiedziliśmy również Museo del Oro (Muzeum Złota) oraz Museo Botero, kolumbijskiego artysty znanego z przedstawiania swoich postaci w dużych kształtach. Na zdjęciu poniżej znajduje się obraz Botero oraz rzeźba popiersia kobiety autorstwa Salvadora Dali znajdująca się w muzeum Botero.

igp1944 e1514885074752 - Kolumbia - Bogota i Medellin

igp1946 - Kolumbia - Bogota i Medellin

Wybraliśmy się też do polecanego na trip advisorze kościoła San Francisco, a na koniec poszliśmy na Plaza Bolivar z mnóstwem gołębi i odbudowanym po spaleniu przez Escobara Pałacem Sprawiedliwości.

 

 

Do hostelu wróciliśmy ok. 16:00 i z zamiarem krótkiej drzemki, znowuż obudziliśmy się zbyt późno, przed 23:00. Puby w Bogocie w tygodniu są czynne właśnie do 23:00, więc zdecydowaliśmy się zostać w hostelu i spać dalej, co za życie! Towarzyszący nam jet lag poprzedniego dnia zbudził nas o 3:00 nad ranem, stąd wczesne zmęczenie kolejnego dnia.

Następnego dnia na śniadaniu w hostelu w Bogocie poznaliśmy Kanadyjkę, która poprawiła nam humory, mówiąc, że pogoda na północy jest extra, a deszcz jest przelotny i nie powinniśmy się nim martwić. Odczuwając chłód Bogoty, obawialiśmy się, jak sytuacja w kolejnych miejscach, które planujemy zwiedzać. Wybraliśmy się na free walking tour, aby poznać nieco miasta z opowieści lokalnego przewodnika. To był dobry wybór, a wycieczka należała do udanych. Jeff, nasz przewodnik, zabrał nas w ciekawe miejsca. Opowiadał o street foodach i kawiarniach, zdegustowaliśmy chichy, typowego kolumbijskiego trunku, czyli sfermentowanej kukurydzy. Naszym gustom się nie wpasował, ale warto spróbować tutejszych specjałów.

 

 

Obiad jedliśmy w Torro Burger. Poprzedniego dnia za dwa burgery zapłaciliśmy 37.000 COP, ~ 43zł, a tym razem kupując steki z frytkami, zapłaciliśmy za dwie osoby 46.000 COP, ~ 53 zł. Przypadek zrządził, że spacerując pod domem prezydenta Kolumbii, spotkaliśmy kolegę z Poznania, Jacka. Udaliśmy się wspólnie na piwo do imprezowej dzielnicy miasta, która jest jednocześnie najstarszą jego częścią.

 

 

Wieczorem obejrzeliśmy odcinek Narcoza i poszliśmy spać. Chcieliśmy odwiedzić Muzeum Policji, jednak tuż przed naszym przyjściem zostało zamknięte. W tym muzeum wisi koszulka Escobara, w której został pojmany. Ktoś może uznać, że to przesada, by robić atrakcję w muzeum z barona narkotykowego, który odpowiada za śmierć wielu jednostek ludzkich. Wyobraźcie sobie więc, że w Kolumbii idzie się o krok dalej. Organizowane są specjalne wycieczki śladami Escobara w Medellin, które rozpoczyna spotkanie z bratem Pabla jako jedną z atrakcji. Brat opowiada o swoich powiązaniach z biznesem Pabla oraz o losach jego wciąż żyjącej rodziny. Taka przyjemność nie jest tania, nasz kolega Jacek skorzystał z tej sposobności i wziął udział w wycieczce, my się nie skusiliśmy.

Do ciekawostek z kraju można zaliczyć duże zainteresowanie ludzi grą w szachy. Ten sport, tu bardzo często uprawiany ulicznie, zajmuje zarówno grających jak i widownię. Przechadzający się obok ludzie, widząc rozgrywki, mimowolnie zatrzymują się, by ocenić trwający pojedynek.

img 20160923 162018 - Kolumbia - Bogota i Medellin

Po trzech dniach pobytu w Bogocie wyruszamy do Medellin.

Jeszcze w Polsce zarezerwowaliśmy loty krajowe w Kolumbii. Odcinek Bogota-Medellin, Medellin-Cartagena de Indias oraz Cartagena de Indias-Bogota pokonujemy drogą powietrzną ze względu na znaczny zysk czasu. Loty te nie są bardzo drogie (ceny za osobę: Bogota-Medellin ~ 105 zł, Medellin-Cartagena ~ 122 zł, Cartagena-Bogota ~ 216 zł), a wobec trudu pokonania ich autobusami, warto nieco dopłacić. Różnice w czasie podróży są tak spore ze względu na górski obszar Kolumbii. Pokonanie 100 km jest bardziej zajmujące niż na terenach nizinnych. Podróż samolotem z Bogoty do Medellin trwała 30 min, busem trwałaby 7 godzin. Za bilet z Bogoty do Medellin zapłaciliśmy za osobę dokładnie 89.850 COP, ~105 zł. Cenna sugestia pozwalająca zaoszczędzić pieniądze tuż po przylocie do Medellin to skorzystanie z autobusu dowożącego z lotniska do centrum (9.000 COP za osobę), uber wyszedł nas 70.000 COP. Państwo, u których spędzimy najbliższe dwie noce, zasugerowali dojazd taksówką, dlatego tak też zrobiliśmy. Widok z pokoju, który został nam udostępniony na ten czas był rewelacyjny. Całe mieszkanie było dość luksusowe. Mieszkający w drugim pokoju starsi państwo dorabiali sobie, wynajmując na airbnb drugi z pokoi (cena za noc 60.000 COP za pokój, ~ 70 zł).

img 20160924 153949 - Kolumbia - Bogota i Medellin

Czy Medellin, miasto Escobara, jest niebezpieczne? Jest przede wszystkim piękne. Wieczorami na placu Boliwara czuliśmy imprezowy nastrój, zapach marihuany i alkoholu. Nie czuliśmy się jednak w niebezpieczeństwie. Tuż przy placu znajduje się bar „La polonesa”, w którym wisiał obraz Karola Wojtyły.

igp2125 - Kolumbia - Bogota i Medellin

Niesamowitą była sytuacja, kiedy następnego wieczora oglądaliśmy odcinek „Narcoz” i w serialu Pablo odwiedził właśnie ten bar, a następnie usiadł na placu Boliwara, obserwując codzienność życia swoich rodaków.

Kolejnego dnia udajemy się z Medellin na całodniową wycieczkę do Guatape. Pobudka o 6:30, by już o 7:15 wraz ze starszym panem, właścicielem mieszkania, udać się do metra. Pan odprowadził nas do stacji, wspólnie przejechaliśmy kilka przystanków, a następnie zostaliśmy odstawieni w samym punkcie zbiórki wycieczki. Bardzo miły gest ze strony naszego gospodarza. Może obawiał się, że sami nie dotrzemy? A może chciał spędzić nieco czasu z cudzoziemcami? I tak każdego dnia rano spacerował dla utrzymania zdrowia.

Wycieczka tego dnia była wspaniała. Widoki zapierały dech w piersiach. Zwiedziliśmy malownicze miasteczko, Guatape Town (City of Zocalos), gdzie każdy budynek był ozdobiony obrazkiem z fragmentem codziennego życia mieszkańców. Przy jednym z pubów znajdowała się ilustracja gry w bilarda, gdzie (ponoć) były umieszczone postaci najczęstszych bywalców. Dzięki tym rycinom i kolorowym zabudowom miasteczko zyskiwało swój niepowtarzalny klimat.

 

 

W Guatape wspięliśmy się na górę „La piedra”, aby z jej szczytu podziwiać widoki na zbiór jeziorek przypominających nieco Jeziora Plitwickie. Ten zbiornik został jednak sztucznie stworzony, w przeciwieństwie do Jezior na Chorwacji.

 

 

Wycieczka kosztowała nas 69.000 COP za osobę (80 zł). Wejście na skałę „La piedra” było płatne osobno, kosztowało 15.000 COP za osobę (18zł). W cenie wycieczki było drugie śniadanie i lunch. Całość świetnie zorganizowana.

Kolejnego dnia wzięliśmy udział w free walking tour. Camilo, nasz przewodnik cudownie opowiadał o państwie, znanym z serialu, niepoprawnie ocenianym przez świat. Mieszkańcy Medellin szczycą się posiadaniem własnego metra. Jako, że w stolicy nie ma nadal linii metra, mieszkańcy Medellin czują się dumni i wyróżnieni, co uwidacznia się wspólną troską o utrzymanie metra w jak najlepszej kondycji. Wewnątrz nie ma śmieci, graffiti itd. To wspólna duma mieszkańców Medellin. Cable car łączy najbiedniejsze części miasta z centrum. Poniżej zdjęcie jednej ze stacji i minutowy filmik pokazujący miasto nocą z góry.

igp2138 - Kolumbia - Bogota i Medellin

Tego dnia zjedliśmy typowe kolumbijskie przysmaki. Na obiad podano bandeja paisa łączącą wiele smaków na jednym talerzu. W towarzystwie ryżu i smażonego banana znajduje się Chicharrón (prażony boczek), mięso drobno mielone, smażone kiełbaski, fasolka, awokado. Na deser zamówiliśmy tarta negra, słodkie piernikowe ciasto.

 

 

Medellin żegnamy po trzech dniach pobytu. Wieczorem udajemy się na lotnisko, by godzinę później wylądować w upalnej Cartagena de Indias nad Morzem Karaibskim. Koszt biletu lotniczego za osobę na odcinku Medellin – Cartagena de Indias wyniósł 104.890 COP, ~ 122 zł.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *