Iquitos – 4 dni w dżungli i 2 tajemnicze ceremonie

Na zakończenie naszego pobytu w Peru wybraliśmy się do Iquitos, do którego nie można dotrzeć lądem. Przybyliśmy tu w konkretnym celu – mieliśmy przeżyć przygodę w amazońskiej dżungli, a następnie przepłynąć łodzią do Brazylii (której wcześniej nie mieliśmy na celowniku, jednak pomysł spłynięcia do niej Amazonką tak nas oczarował, że zanim udamy się do Chile i Argentyny zwiedzimy jeszcze Brazylię).

20181104  B041195 300x188 - Iquitos - 4 dni w dżungli i 2 tajemnicze ceremonie
Zachody słońca nad Amazonką były przepiękne -nie mogliśmy się doczekać naszej kilkudniowej przeprawy do Brazylii!

20181104  B041186 225x300 - Iquitos - 4 dni w dżungli i 2 tajemnicze ceremonie

Jak się dostać do Iquitos?

 Z portu w Yurimagaus odpływają łodzie, które po trzech dniach docierają do Iquitos. Bilet za taką przeprawę kosztuje około 100 soli. Można również wziąć szybszą opcję i po 16-godzinach płynięcia znaleźć się u celu. Ta opcja jest droższa i kosztuje 140 soli. Do Yurimagaus należy dotrzeć autobusem, np. z Limy za około 100 soli (czeka nas mniej więcej 30-godzinna podróż). Po zsumowaniu kosztów okazuje się, że wybór drogi powietrznej nie jest wcale takim nieekonomicznym rozwiązaniem. Oszczędzamy wiele czasu, a nie wydajemy więcej pieniędzy. Dlatego właśnie wzięliśmy samolot z Limy do Iquitos. Lot trwał 2,5 godziny i kosztował 230 soli od osoby. Przeprawa łodzią do Iquitos ma sens wtedy, kiedy komuś faktycznie zależy na samym doświadczeniu płynięcia Amazonką (na tej trasie to głównie jednak jej dopływem). My wiedzieliśmy, że z Iquitos będziemy płynąć do Brazylii, więc zdążymy zasmakować podróży po Amazonce.

20181103  B030757 300x200 - Iquitos - 4 dni w dżungli i 2 tajemnicze ceremonie
Iquitos – tu nie dojedziecie lądem.

Couchsurfing z przewodnikiem to nienajlepszy pomysł!

W Iquitos zatrzymaliśmy się u couchsurfera. Chcieliśmy doświadczyć kontaktu z lokalnym człowiekiem, żeby zobaczyć, jak żyje, mieszka i oczywiście, jak to zawsze bywa w ramach couchsurfingu – zaoszczędzić. Umówiliśmy się z Angelo na spędzenie u niego dwóch nocy. Nasz gospodarz jest przewodnikiem. Choć już w tym momencie powinniśmy się zrazić (przewodnik zapewne będzie chciał zrobić z nas również swoich klientów), po przeczytaniu tych kilkunastu wzorowych opinii na jego profilu, stwierdziliśmy, że spróbujemy. Odmówiliśmy rodzince, która również zaakceptowała naszą prośbę i zdecydowaliśmy się zakwaterować w domu Angelo.

Jak żyją ludzie w Iquitos?

O tym, jak wyglądał dom naszego gospodarza, a właściwie dom jego rodziców poświęcę osobny akapit. Mieszkanie to było dalekie od naszego europejskiego pojęcia. Właściwie nie miało sufitu. Drewniana konstrukcja przykryta była folią. Ściany między pokojami stanowiły drewniane deski, a podłoga w pokojach była wylana betonem. Kuchnia otwarta na ogród nie miała w ogóle przygotowanej podłogi. Jej powierzchnię stanowiła ziemia.

Iquitos mieszkanie4 300x188 - Iquitos - 4 dni w dżungli i 2 tajemnicze ceremonie
Kuchnia otwarta na ogród.
Iquitos mieszkanie5 300x188 - Iquitos - 4 dni w dżungli i 2 tajemnicze ceremonie
Ogród. Tutaj suszyło się pranie, a tego dnia oprócz nas Angelo zgodził się nocować w namiocie innego couchsurfera.

Miejsce na toaletę to obity deskami metr kwadratowy powierzchni. Toaleta w formie muszli klozetowej była dostępna, jednak w ramach spłuczki należało zalewać ją wodą ze znajdujących się obok misek. W łazience były położone płytki, a drzwi stanowiła zasłonka prysznicowa. Mycie polegało na polewaniu ciała wodą, którą nabierało się z dużych misek do mniejszej. Nie było ciepłej wody, ale przy tak wysokiej temperaturze powietrza to akurat nie stanowiło problemu.

Iquitos mieszkanie3 300x188 - Iquitos - 4 dni w dżungli i 2 tajemnicze ceremonie
W toalecie spłukiwało się wodę, zalewając zawartość wodą z misek.
Iquitos mieszkanie1 300x169 - Iquitos - 4 dni w dżungli i 2 tajemnicze ceremonie
Łazienka to kawałek wykafelkowanej przestrzeni z napełnionymi wodą wiadrami. Mycie polegało na polewaniu się wodą z nich. Za spływ służyła dziura w ziemi zatykana cegłą.

W mieszkaniu po ścianach chodziły jaszczurki, było sporo pajęczyn oraz mnóstwo komarów i muszek. Całe szczęście przy łóżku była moskitiera, która po rozłożeniu chroniła nas przed ugryzieniami owadów.

Iquitos mieszkanie2 300x169 - Iquitos - 4 dni w dżungli i 2 tajemnicze ceremonie
Bo każda mała księżniczka marzyła kiedyś o łóżku z baldachimem…

Spędziliśmy w domu Angelo łącznie 4 noce. My naprawdę nie potrzebujemy do życia luksusów – w podróży wystarczy nam czyste łóżko i prysznic. Doświadczając jednak warunków życia rodzin w Iquitos (to mieszkanie było dobrym reprezentantem tego, jak żyją tam ludzie) pomyślałam sobie, że jesteśmy wielkimi szczęściarzami. Przy tym mieszkanku nasze w Krakowie wygląda jak luksusowy apartament (a według naszych europejskich standardów jest po prostu ładnie urządzonym 2-pokojowym mieszkaniem).

Couchsurfingowa wtopa

Niestety to couchsurfingowe doświadczenie nie było tym, czego oczekiwaliśmy. Angelo był pomocny, często robił to aż zbyt krzykliwie, żeby dać nam zauważyć swoje starania. Pamiętam, jak zaznaczał, że spieszył się jak mógł, żeby dotrzeć, jak najszybciej do mieszkania i uspokoić nas w sprawie silnych pogryzień na plecach Mateusza. Zanim do nas dotarł, minęło półtorej godziny – czy aby na pewno się tak spieszył?

Niedługo po odebraniu nas z lotniska poszliśmy wspólnie zjeść kolację. Jedyny temat, jaki się wówczas przewijał dotyczył autentycznej i unikatowej propozycji spędzenia kilku dni w dżungli. Nie wiem, jak to się stało, ale się zgodziliśmy. Mimo wszystko kolejnego dnia chcieliśmy porównać ceny w innych agencjach w centrum. Angelo jednak dobrze się zabezpieczył. Poprosił nas o połowę kwoty za tę amazońską przygodę, tłumacząc to potrzebą zrobienia wszystkich zakupów na 4 dni. Kolejnego dnia miała się rozpocząć wyprawa, więc jesteśmy w stanie zrozumieć potrzebę zorganizowania jedzenia, ale zaliczka w kwocie aż 800 soli była wyłącznie taktycznym zagraniem.

W centrum można było również ugrać cenę 500 soli od osoby za 4-dniowy pobyt w dżungli. U Angelo za 4-dniową wyprawę do dżungli wraz z dwiema ceremoniami ayahuasca zapłaciliśmy 800 soli od osoby. Gdyby wykupywać osobno ceremonie w agencji, cena byłaby znacznie wyższa. To, co zaproponował nam Angelo, czyli 150 soli za osobę za jedną ceremonię, było bardzo dobrą ofertą. Nie chciałam być obarczona ciężarem odpowiedzialności za moje i Mateusza rozumienie hiszpańskojęzycznego przewodnika, dlatego poprosiliśmy o anglojęzyczną osobę.

20181103  B030781 300x200 - Iquitos - 4 dni w dżungli i 2 tajemnicze ceremonie
Angelo zabrał nas nad Amazonkę, gdzie mieszkańcy Iquitos lubią spędzać wolny czas. W plażowym barze muzyka latino grała tak głośno, że trudno było ze sobą rozmawiać – jako, że to latino, nie przeszkadzało mi to wcale!

20181103  B030835 300x200 - Iquitos - 4 dni w dżungli i 2 tajemnicze ceremonie20181103  B030803 300x200 - Iquitos - 4 dni w dżungli i 2 tajemnicze ceremonie

Wyprawa do dżungli

Gdybyśmy nie zablokowali się zapłaconą zaliczką, najpewniej wybralibyśmy agencję Amazon Adventure Expeditions, z której korzystał nasz słynny polski podróżnik – Wojciech Cejrowski. Skąd wiemy, z jakiej agencji korzystał? Na ulotkach reklamujących to biuro znajdował się obrazek Cejrowskiego wraz z jego książką „Rio Amazonia”. Poza tym pokazano nam wspólne zdjęcie Cejrowskiego z przewodnikiem Mojżeszem na ich stronie oraz krótki wpis do księgi gości naszego podróżnika.

* Opinie w Internecie o agencji Amazon Adventure Expeditions nie są rewelacyjne – mimo wszystko wybór Cejrowskiego w jakiś sposób by nas przekonał (nie chodzi wcale o to, że jesteśmy jego fanami, bo nie jesteśmy (^.^), ale o to, że agencja została już sprawdzona przez rasowego podróżnika)

Co do kwoty, którą ustaliliśmy z Angelo, to oprócz czterodniowej eksploracji dżungli zawierała ona w sobie dwie ceremonie ayahuasca. Najpierw opiszę, jak wyglądała nasza eksploracja dżungli. W tym miejscu warto by również wyjaśnić, czym jest ayahuasca, której chcieliśmy spróbować.

20181105  B051513 188x300 - Iquitos - 4 dni w dżungli i 2 tajemnicze ceremonie
Nasz pokój w lodge w dżungli. Moskitiera to obowiązek! I tak wróciliśmy pogryzieni…, a co by było, gdybyśmy spali całą noc bez żadnej ochrony, wystawieni na pożarcie komarów i innych owadów?

Co w dżungli piszczy?

Rano pojechaliśmy z Angelo i jego kuzynem Raulem do portu, gdzie skosztowaliśmy mięsa kajmana – dacie wiarę, że smakuje jak kurczak?! Z portu motorówką udaliśmy się do Fatimy. Tak nazywa się wioska w dżungli, w której mieliśmy mieszkać przez najbliższe 4 dni. Motorówkę prowadził Angelo i po godzinie jazdy byliśmy na miejscu. Wioska oddalona jest od Iquitos o około 90 km.

20181104  B040871 300x225 - Iquitos - 4 dni w dżungli i 2 tajemnicze ceremonie
Smakołyki z dżungli. Po prawej szaszłyki z robaków, tj. suri (ponoć smakują jak ser, nie mieliśmy ochoty próbować).
20181104  B040854 300x225 - Iquitos - 4 dni w dżungli i 2 tajemnicze ceremonie
Kajman. Jego mięso smakuje jak kurczak, a mięso z ogona ma wyjątkowo delikatny, słodki posmak.

Od razu po przyjeździe ruszyliśmy na pierwszy spacer po dżungli, w samo południe. Prażące słońce dało nam popalić. Przewodnik pokazywał nam mnóstwo roślin. Odnieśliśmy wrażenie, że każda ma swoje, w większości, medyczne zastosowanie. Poznaliśmy dwie rośliny, które stosowano do wykonywania narzędzi kuchennych – jedną do misek, a drugą do konstrukcji grilla. Widzieliśmy drzewko bawełny, trzcinę cukrową, którą ssaliśmy jak lizak, rośliny, które stosuje się jako szampon lub mydło. Niektóre służyły na problemy dermatologiczne, niektóre na przeczyszczenie organizmu, a inne na przeziębienie czy problemy z wyrostkiem robaczkowym. Dżungla skrywa mnóstwo lekarstw, o czym nie mieliśmy pojęcia.

20181105  B051498 300x188 - Iquitos - 4 dni w dżungli i 2 tajemnicze ceremonie20181105  B051461 300x188 - Iquitos - 4 dni w dżungli i 2 tajemnicze ceremonie

20181104  B040928 300x225 - Iquitos - 4 dni w dżungli i 2 tajemnicze ceremonie

20181105  B051450 188x300 - Iquitos - 4 dni w dżungli i 2 tajemnicze ceremonie20181104  B040922 225x300 - Iquitos - 4 dni w dżungli i 2 tajemnicze ceremonie

Obserwacja delfinów

Obiad był naszym ostatnim normalnym posiłkiem, ponieważ wieczorem tego dnia rozpoczęliśmy już naszą dietę przed przyjęciem ayahuasca. Po obiedzie udaliśmy się na obserwację delfinów. Widzieliśmy mnóstwo szarych, które wyskakiwały co jakiś czas z wody – w ten sposób oddychają. Te wyskoki jednak nie trwały długo, to sekundowe momenty, które trudno było uchwycić w kadrze aparatu. Mateuszowi jednak udało się to zrobić i tym sposobem mamy dobre zdjęcia, a nawet filmiki! W Amazonce oprócz szarych występuje też różowa odmiana delfinów. Jak powiedział nam Raul, one jednak nie wyskakują nad powierzchnię wody, lecz lekko się po niej ślizgają. Dwa dni później Mateusz wybrał się na kolejną obserwację tych ssaków. Ja zostałam w pokoju i z powodu zmęczenia po ceremonii ayahuasca potrzebowałam odpoczynku. Okazało się, że również różowe delfiny czasem jednak wyskakują nad powierzchnię wody i to wcale nie tak byle jak!

20181106  B061540 300x187 - Iquitos - 4 dni w dżungli i 2 tajemnicze ceremonie

20181104  B041065 300x187 - Iquitos - 4 dni w dżungli i 2 tajemnicze ceremonie20181106  B061557 300x188 - Iquitos - 4 dni w dżungli i 2 tajemnicze ceremonie

Nocny spacer po dżungli

Wieczorem udaliśmy się na nocny spacer po dżungli. Ubrani w kalosze i długie rękawy, ograniczaliśmy ryzyko ugryzienia przez pająki, węże czy owady. Widzieliśmy żabki chowające się w korze drzew, mnóstwo pająków, a czym mniejsze tym groźniejsze. Znaleźliśmy też w końcu tarantulę. Raul wziął ją na rękę i podał Mateuszowi. Uprzedził tylko, aby pod żadnym pozorem nie głaskać jej po głowie – wtedy czuje się zagrożona i może zaatakować. Poza tym jest bardzo przyjemna w dotyku i taka milusia – jak podsumował to doświadczenie Mateusz. Ja mimo wszystko nie skusiłam się na tę niebywałą okazję posiadania tarantuli na swoim ciele. Obserwacja jak człapie po ręce Mateusza w zupełności mi wystarczyła.

20181104  B041296 188x300 - Iquitos - 4 dni w dżungli i 2 tajemnicze ceremonie
Raul – nasz przewodnik – zaprezentował nam sposób obchodzenia się z tarantulą.

20181104  B041311 300x188 - Iquitos - 4 dni w dżungli i 2 tajemnicze ceremonie

Udało się nam również znaleźć węża – co prawda już martwego, ale gdybyśmy znaleźli żywego, i tak w pierwszej kolejności należałoby go zabić. Te zielone, niepozorne węże są bardzo groźne – ich ugryzienie po 2 godzinach braku właściwego medycznego postępowania kończy się śmiercią.

20181104  B041323 300x188 - Iquitos - 4 dni w dżungli i 2 tajemnicze ceremonie

Poranna eksploracja w poszukiwaniu zwierząt

Kolejny dzień rozpoczął się dla nas bardzo wcześnie. Udaliśmy się na poranny spacer po dżungli. Widzieliśmy małpki – niestety niewiele, bo są bardzo nieśmiałe i płochliwe. Raul chciał znaleźć dla nas prehistoryczne ptaki, ale niestety się nie udało. Po trzygodzinnym spacerze wróciliśmy na camping, a potem poszliśmy jeszcze na przemierzanie jej w prażącym słońcu. Szukaliśmy leniwców, które miały siedzieć na drzewach, ale niestety nie było nam dane ich zobaczyć. Widzieliśmy za to mnóstwo gniazd termitów, a Mateusz pokusił się o ich skosztowanie. Tak właśnie – zjadł żywe termity. Ponoć smakują jak drewno. Po powrocie zjedliśmy obiad – gotowany kurczak, ryż i delikatna sałatka.

20181104  B040931 300x225 - Iquitos - 4 dni w dżungli i 2 tajemnicze ceremonie
Gniazdo termitów.
20181105  B051360 300x188 - Iquitos - 4 dni w dżungli i 2 tajemnicze ceremonie
Podczas spaceru spotkaliśmy panią, która niosła swojego udomowionego zwierzaka – tamarynę!

20181105  B051380 300x188 - Iquitos - 4 dni w dżungli i 2 tajemnicze ceremonie

Po południu mieliśmy już tylko wypoczywać, odprężać się i chillować po to, żeby być dobrze nastawionym na wieczorne przeżycia. W tym momencie zakończyła się dla nas intensywna eksploracja dżungli – dla mnie całkowicie, bo między ceremoniami wypoczywałam i nie pokusiłam się o żadne aktywności. Mateusz wybrał się tylko na kolejną obserwację delfinów i łowienie ryb w Amazonce. Ja byłam wypruta ciężkimi przeżyciami, których doświadczyliśmy podczas ostatnich dwóch wieczorów. Ale po kolei o tym, co nas spotkało.

20181106  B061590 300x225 - Iquitos - 4 dni w dżungli i 2 tajemnicze ceremonie

20181106  B061574 300x188 - Iquitos - 4 dni w dżungli i 2 tajemnicze ceremonie
Ten przemiły chłopak odbywał w wiosce w dżungli praktykę, jak być przewodnikiem. Podczas łowienia ryb udało mu się złapać na haczyk piranię, z którą jest na zdjęciu.

20181106  B061584 300x188 - Iquitos - 4 dni w dżungli i 2 tajemnicze ceremonie

Co to jest ayahuasca?

Ayahuasca to silnie halucynogenny płyn – przez jednych uważany za lekarstwo, przez innych za narkotyk. Swoje odurzające działanie zawdzięcza substancji DMT (Dimetylotryptamina). Ayahuasca stanowi napar z roślin rosnących w dżungli. Do jego wzmocnienia dodaje się m.in. tytoń. My nie widzieliśmy na żywo tej rośliny, bo jak tłumaczył nam szaman – ta część dżungli, w której przebywaliśmy w porze deszczowej jest zalewana, a to nie służy wzrostowi tych lian. Z kolei po drugiej stronie rzeki, skąd ów szaman do nas przypłynął nie ma tego problemu i tam właśnie rosną magiczne liany.

Ceremonia

Przez określenie ayahuasca rozumie się również ceremonię, podczas której klient/pacjent oraz szaman spożywają płyn. Wszystko odbywa się po zmroku, bez zbędnej publiczności. Obecność szamana jest ważna, bo tylko on może wybudzić pacjenta wcześniej, gdy ten sobie tego zażyczy. Przed podaniem płynu do wypicia szaman odprawia obrzędy wzmacniania jego smaku, nucąc jakąś melodię i wydmuchując na płyn dym z cygara. Po spożyciu substancja zaczyna działać – nie tak od razu, z każdą minutą czujemy się inaczej niż chwilę wcześniej. Szaman tworzy klimatyczny nastrój, śpiewając i gwiżdżąc spokojne melodie. Cała ceremonia trwa około 3-4 godzin. Przed każdym uczestnikiem znajduje się miska. Używamy jej, gdy potrzebujemy wymiotować. A robimy to często – zwłaszcza w trakcie pierwszej ceremonii, która ma na celu przede wszystkim oczyszczenie wewnętrzne, czyli pozbycie się wszelkich toksyn z organizmu. Dlatego towarzyszy temu wzmożona reakcja organizmu w postaci wymiotów, a czasem również biegunki. Bardzo nieprzyjemny, gorzki smak płynu ułatwia nam to zadanie.

Zastosowanie

Dzień przed ceremonią wymagane jest zachowanie diety – bez soli i ciężkostrawnych produktów, tak, aby właściwie przygotować się na przyjęcie płynu. Mówi się, że od drugiej ceremonii mają miejsce właściwe doznania, czyli wizje, dzięki którym możemy znaleźć odpowiedzi na wiele życiowych pytań i wątpliwości. W celach leczniczych ayahuasca jest stosowana m.in. w leczeniu depresji, reumatyzmu czy osteoporozy. Trwają badania nad klinicznym wykorzystaniem tej rośliny w cywilizowanych częściach świata.

Nasze doświadczenie z ayahuascą

Podczas naszych ceremonii oprócz nas i szamana obecny był Raul – nasz przewodnik. Raul nie brał udziału w ceremonii, ale mimo wszystko czuwał nad jej właściwym przebiegiem. Podczas drugiej ceremonii dołączył do nas jeszcze Hiszpan, który również korzystał z opcji ayahuascy podczas wyprawy do dżungli. Podczas pierwszej ceremonii bardzo dużo wymiotowaliśmy – zwróciliśmy w całości spożyty płyn, a dodatkowo Mateusz miał biegunkę. Ciało zlane potem to kolejny z objawów towarzyszący Mateuszowi. Oboje mieliśmy mroczki przed oczami i z trudem mogliśmy dojść o własnych siłach do toalety.

Ja miałam duże wątpliwości już po pierwszej ceremonii wobec tego, czy chcę przyjmować drugą. Właściciel campingu tłumaczył mi jednak, że on również miał przykre doświadczenia podczas pierwszego kontaktu z ayahuascą, a pożądane wizje rozpoczęły się od drugiej ceremonii. Zaryzykowałam i również wzięłam udział w ceremonii kolejnego wieczoru. Bardzo szybko zaczęłam żałować. To, co działo się z naszym ciałem było straszne – poty, drżenie rąk, zawroty głowy, silne mroczki przed oczami, halucynacje, towarzyszący temu strach, problemy z utrzymaniem równowagi. Mateusz kilkukrotnie prosił o zakończenie tej ceremonii, po którejś prośbie z kolei szaman w końcu to zrobił.

46747925 614453375624450 2855535197456171008 n 300x188 - Iquitos - 4 dni w dżungli i 2 tajemnicze ceremonie
Ceremonię ayahuasca przyjmowaliśmy w domku w dżungli. Zdjęcie niewyraźne, ale jedyne, jakie mamy.

Narkotyk czy lekarstwo?

Wiemy, że nigdy więcej w życiu byśmy tego nie spróbowali. Nie rozumiemy, jak ludzie mogą traktować ten napar jako substancję leczniczą. Dla nas to był bardzo silny narkotyk i z własnego doświadczenia nikomu byśmy go nie polecili. Kolejnego dnia byliśmy bardzo zmęczeni, wypruci, pozbawieni resztek sił. Ja dodatkowo byłam pozbawiona apetytu. To było ciężkie doświadczenie.

Jeśli jednak ktoś chciałby osobiście doświadczyć działania ayahuasca, zalecamy wybranie takiej agencji, która cieszy się dobrymi opiniami. To zbyt silna substancja, aby ryzykować oddanie się w niepewne ręce. W większości miejsc na świecie ayahuasca jest uważana za narkotyk i dlatego jest nielegalna. Mimo wszystko poza światłem dziennym prowadzone są ceremonie, a w Internecie znajduje się wielu jej wyznawców. Ludzie są zakochani w działaniu tej substancji – czytając artykuły, czasem można odnieść wrażenie, że traktują to przeżycie bardzo osobiście i duchowo, przygotowując się do niego znacznie dłużej i prowadząc rygorystyczną dietę tygodniami lub nawet miesiącami. My zupełnie tego nie rozumiemy i jednogłośnie stwierdzamy, że nigdy więcej nie zdecydowalibyśmy się przyjąć tego świństwa do swojego organizmu.

2 thoughts on “Iquitos – 4 dni w dżungli i 2 tajemnicze ceremonie

  1. Nigdy nie brałem udziału w tej ceremonii, ale obecnie leżę w łóżku mam 38,5 C a wczoraj miałem biegunkę i generalnie czuje się „do dupy” a z tego co piszecie a także inni to objawy mam prawie jak po ceremonii 🙂 Masakra. Z czystej ciekawości niby chciałbym tego spróbować, ale nie z takimi „skutkami” ubocznymi.

    1. Mateusz

      Haha, to możesz prawie sobie wyobrazić jak to jest. Tylko dodaj halucynacje, takie których wcale byś nie chciał mieć, no i wydane kilkaset złotych 🙂
      Zdrowia!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *