Czy Iran da się lubić? Część II – Isfahan, Yazd, Shiraz i Persepolis

Ten post stanowi kontynuację poprzedniej części Czy Iran da się lubić? Część I – Teheran, Qom i Kashan, w której uchyliliśmy Wam część pięknej architektury tego kraju oraz ich niesamowitych gospodarzy. W tym artykule kontynuujemy naszą podróż po perskiej ziemi, a jej architektura i gościnność wciąż będą nieodłącznym elementem tej przygody. Zapraszamy Was do perskiego Krakowa, pustynnego miasta Yazd, wspaniałego meczetu w Shiraz oraz do Persepolis, w którym znajdziemy pozostałości po starożytnym perskim imperium z VI wieku p.n.e. Cała nasza trasa została przedstawiona na powyższej mapie, a każde z miast opatrzone miejscami wartymi odwiedzin.

Isfahan

Dla nas to miasto było odzwierciedleniem polskiego Krakowa. Bardzo klimatyczne i przyjemne do zwiedzania. Oferuje wiele atrakcji. Choć w każdym mieście na naszej intensywnej trasie spędzaliśmy jeden dzień, w Isfahanie zatrzymaliśmy się na dwie noce.

Dojazd  i zakwaterowanie

Gdy dotarliśmy tu wieczorem po około 4 godzinach jazdy z Kashanu (135.000 IRR za osobę), na dworcu czekał na nas Shayan. Ten Isfahańczyk jest zakochany w Polsce i każdemu jej mieszkańcowi ochoczo oferuje wspólne zwiedzanie. Interesuje się naszą kulturą i historią, uwielbia Polaków i chętnie spędza z nimi czas w ramach couchsurfingu. Wiecie, że potrafi zaśpiewać z pamięci nasz hymn? To bardzo miłe, że gdzieś na krańcu świata ktoś tak żywo interesuje się naszym krajem. Łapiąc Snappa (tutejszy Uber), udaliśmy się do hostelu Amir Kabir Hostel (25 Euro za dwuosobowy pokój ze śniadaniem).

3260109 2 - Czy Iran da się lubić? Część II - Isfahan, Yazd, Shiraz i Persepolis

Zwiedzanie Isfahanu

Po pozostawieniu bagaży w pokoju podjechaliśmy z Shayanem do centrum, skąd spacerem przeszliśmy do Mostu Trzydziestu Trzech Łuków na rzece Zajande Rud. Wyświetlano tam pokaz świateł i muzyki z okazji Nowruz. Co ciekawe, rzeka Zajande Rud wiosną i latem jest całkowicie wyschnięta i dlatego cały tłum mógł obserwować widowisko z jej koryta.

Kolejnego dnia rano również byliśmy umówieni na wspólne zwiedzanie miasta z Shayanem. Przyjechał po nas do hostelu swoim autem, ułatwiając tym całą logistykę dnia. Wspólnie zwiedziliśmy chrześcijańską Katedrę Świętego Zbawiciela, która może poszczycić się pięknym wnętrzem i zdobieniami. Naprzeciw katedry znajduje się niewielkie ormiańskie muzeum upamiętniające ludobójstwo dokonane przez Imperium Osmańskie podczas I Wojny Światowej (w latach 1915-1917). To drugie najlepiej udokumentowane, po Holocauście, ludobójstwo.

Dzięki pomocy Shayana zdobyliśmy bileciki na ormiański cmentarz (wstęp na cmentarz dla osób spoza Iranu jest biletowany!). Na tym cmentarzu znajduje się fragment upamiętniający śmierć polskich uchodźców uciekających w czasie II Wojny Światowej z łagrów sowieckich. Dużo większa część polskich nagrobków znajduje się w Teheranie, o czym wspominałam w części I relacji w akapicie poświęconym stolicy.

Żyć w Iranie, to znaczy znosić wiele zakazów

Przed podróżą do Iranu odezwał się do nas na couchsurfingu chłopak, prosząc o zamówienie książki "12 rules for life" i dostarczenie jej do Iranu.
Mieszkańcy są ograniczani w wielu aspektach. Również dotyczy to dostępu do literatury. Amazon w większości nie realizuje dostaw do Iranu. Zdołaliśmy zamówić i odebrać książkę przed naszym wylotem. Właśnie przy bramie ormiańskiego cmentarza doszło do tej wymiany. Dzięki pomocy Shayana umówiliśmy się ze znajomym chłopaka z couchsurfingu. Przekazaliśmy mu książkę i w zamian otrzymaliśmy zwrot poniesionych kosztów.
Dobrze sobie pomagać!

Facebook, Tweeter, Couchsurfing, Telegram, Youtube - zakazane w Iranie!

W temacie zakazów nie można by nie wspomnieć o nałożonych blokadach na korzystanie z portali, które umożliwiają kontakt z resztą świata. Jednak wszyscy, których spotkaliśmy w trakcie naszej tygodniowej podróży po Iranie, korzystali z tych form kontaktu w mediach społecznościowych. Wprowadzane zakazy omijali stosowaniem VPNów, których my również musieliśmy używać na terenie Iranu.
3260055 2 - Czy Iran da się lubić? Część II - Isfahan, Yazd, Shiraz i Persepolis
Mateusz uwiecznił przekazanie książki. Bardzo się cieszyliśmy, że zdołaliśmy pomóc w dostępie do konkretnej literatury mieszkańcowi Iranu. Choć czasem może nam się to wydawać trudne do zrozumienia, w Iranie ludzie mają ograniczone wybory, nawet wobec czytanych tekstów.

W końcu udaliśmy się na główny punkt wycieczki, czyli plac Imama (zwany też placem Naqsh-E Jahan) wpisany wraz z otaczającymi go budowlami na listę UNESCO. Ten plac to jeden z największych powierzchniowo rynków na świecie. Jest dwa razy większy od Rynku Głównego w Krakowie. Południową stronę placu zajmuje meczet Imama, po zachodniej pałac Ali Kapu, po wschodniej meczet Szejka Lotfollaha, a część północna otwiera się na Wielki Bazar ciągnący się na kilka kilometrów. My zdecydowaliśmy się wejść tylko do meczetu Masjid Sah (meczetu Imama) ze względu na wysokie ceny biletów (wejście do tego meczetu kosztowało 215.000 IRL od osoby). Wybraliśmy ten meczet, ponieważ znajduje się w nim miejsce, w którym bardzo dobrze roznosi się głos. Jeśli nikt nie zakłóca ciszy i zaśpiewasz coś lub powiesz w wyznaczonym miejscu, Twój głos będzie odbijać się przez chwilę od ścian meczetu.

Przeszliśmy się bazarem, wstępując do sklepu z perskimi dywanami. Tam wypiliśmy herbatkę i choć namawiano nas na zakup dywanu (momentami czuliśmy się jak w Indiach, słysząc o best quality), podziękowaliśmy. Fakt, niektóre były bardzo ładne, ale cena już taka ładna nie była (najmniejszy dywanik i tak kosztował ponad 100 zł, a najdroższe nawet kilkadziesiąt tysięcy!).

3260190 2 - Czy Iran da się lubić? Część II - Isfahan, Yazd, Shiraz i Persepolis

3260268 2 - Czy Iran da się lubić? Część II - Isfahan, Yazd, Shiraz i Persepolis
Ciekawostką w Iranie są pozostałości po tradycji religijnej, która dotyczy oznaczania kołatek do drzwi, osobno dla kobiet i mężczyzn. Inny dźwięk wydobywa się, gdy uderzamy gałką przeznaczoną dla kobiet, a inny, gdy użyjemy tej dla mężczyzn. Dzięki temu zabiegowi kobieta wiedziała, że musi zakryć się chustą, aby wpuścić mężczyznę.

Wieczorem wróciliśmy na Plac Imama, pokonując prawie 3 km odcinek bazaru od Małego Placu, na którym znajduje się największy powierzchniowo meczet w Iranie, Meczet Jameh (zwany Wielkim Meczetem z powodu swoich 2 ha powierzchni). Po wspólnym obiedzie (oryginalny irański kebab, nie mylić z doner kebab) pożegnaliśmy się z Shayanem i udaliśmy się do hostelu odebrać nasze bagaże.

IMG 20180325 230522 - Czy Iran da się lubić? Część II - Isfahan, Yazd, Shiraz i Persepolis

Na tę jedną noc złapaliśmy nocleg w ramach couchsurfingu (płatny 6 euro ze śniadaniem za dwie osoby) i dostaliśmy całe mieszkanie do swojej dyspozycji. Rodzina, która nam je wynajęła, mieszkała dwa piętra wyżej.

Alkohol w Iranie - ZAPOMNIJ (tzn. OFICJALNIE)

Po wspólnym śniadaniu z rodziną, która udostępniła nam mieszkanie, zostawiliśmy Masoudowi cukierki z Polski. Niektóre z nich były nadziewane alkoholem i właśnie na ich widok nasz host ucieszył się najbardziej. Prędko schował je do kieszeni, tak, aby rodzice nie zauważyli nielegalnych słodyczy. Bardziej pobożni Persowie przestrzegają wszystkich zasad swojej religii i wymagają tego również od dzieci. 

Nie każdy muzułmanin jest jednak głęboko wierzący, tak jak nie każdy chrześcijanin taki jest. W szczególności dotyczy to młodszego pokolenia, które chętniej odchodzi od tradycji. W Shiraz nocowaliśmy u hosta, który miał w domu produkcję wina i wódki. Celowo użyłam słowa "produkcja", bo tą ilością można by zadowolić niejedną domówkę!

Yazd

Yazd bardzo nam się spodobał z powodu wąskich, klimatycznych uliczek i piaskowej architektury! To miasto liczy sobie około 3000 lat i znajduje się na styku dwóch pustyńWielkiej Pustyni Słonej oraz Pustyni Lota. Ze względu na swoje położenie, woda jet tu dostarczana z pobliskich gór, a odbywa się to za pomocą perskiego wynalazku, czyli kanatów (podziemnych kanałów). Yazd, jako pustynne miasto, jest niesamowicie upalne. Ratunkiem dla mieszkańców jest klimatyzowanie domostw, co tutaj odbywa się dzięki wieżom wiatrowym. Pobierają one gorące powietrze z miasta, a dzięki chłodnym masom powietrza wydostającym się z kanatów (wypełnionych górską wodą) – chłodzą je, dostarczając do mieszkań. Dodatkowo ciśnienie w łapaczu wiatru powoduje zasysanie zimnego powietrza z podziemnego tunelu, chłodząc tym samym piwnicę, co czyni je świetnym magazynem do przechowywania zimnej wody i lodu.

3270377 2 - Czy Iran da się lubić? Część II - Isfahan, Yazd, Shiraz i Persepolis

Dojazd i zakwaterowanie

Za bilety do Yazd z Isfahanu zapłaciliśmy 160.000 riali za osobę (5 godzin jazdy autobusem). Dzień wcześniej znaleźliśmy nocleg na couchsurfingu, a trafiliśmy nie byle jak! Wchodząc do mieszkania, od razu wyrzuciliśmy z siebie „Wow!”. Bardzo eleganckie, nowoczesne mieszkanko, z pięknym persem (kotem) i salonem, w którym ustawionych było dookoła dywanu kilkanaście tronów (krzesła takie, na jakich siedzą księża w naszych kościołach). Tradycyjni Irańczycy tak przyjmują gości. Stół jest zbędny, ponieważ jada się na dywanie.

P3270370 - Czy Iran da się lubić? Część II - Isfahan, Yazd, Shiraz i Persepolis

Na zwiedzanie Yazd mieliśmy zaledwie 1 dzień (za mało, 2 dni to minimum!). Nasz gospodarz wziął sobie za cel zapewnić nam kompleksowe poznanie miasta w tym krótkim czasie. Razem ze swoim synem wozili nas z miejsca w miejsce. Na nasze szczęście mieli na to czas, bo trwał Nowruz. Dostaliśmy sypialnię z łazienką (nasz host odstąpił nam sypialnię swoją i żony!), dużo serdeczności, pyszną kolację i śniadanie oraz lokalnego, merytorycznego przewodnika. I jak tu nie kochać couchsurfingu, gdy tak ułatwia zwiedzanie świata?

17150004 - Czy Iran da się lubić? Część II - Isfahan, Yazd, Shiraz i Persepolis

Zwiedzanie Yazd

Zwiedzanie Yazd rozpoczęliśmy od Alexander’s Prison, które jest lokalną madrasą. Madrasy  to teologiczne szkoły muzułmańskie, początkowo mieszczące się przy meczecie, w których nauczano Koranu, prawa oraz języka arabskiego.

3270385 2 - Czy Iran da się lubić? Część II - Isfahan, Yazd, Shiraz i Persepolis

W Yazd koniecznie trzeba wypić herbatę lub kawę w jednej z kawiarenek znajdujących się na dachach budynków. Stąd rozciąga się świetny widok na pustynne miasto wraz z górującymi nad nim wieżami wiatrowymi oraz magazynami wody w postaci wystających kopuł.

3270406 2 - Czy Iran da się lubić? Część II - Isfahan, Yazd, Shiraz i Persepolis

Udaliśmy się również do Meczetu Jameh, na terenie którego można zejść do piwnicy i zobaczyć, jak funkcjonuje system schładzania miasta. Po wielu schodach prowadzących w dół docieramy do zbiornika z wodą.

Kolejnego dnia skoczyliśmy kupić trochę słodkości naszym rodzinom, niedaleko placu Amir Chakhmag, przy którym znajduje się meczet o tej samej nazwie. Pod łukami jego arkad kupcy rozkładają swe towary, a wieczorną porą kompleks jest pięknie podświetlony.

3280529 2 - Czy Iran da się lubić? Część II - Isfahan, Yazd, Shiraz i Persepolis

Ostatnim punktem jest Wieża Milczenia (Tower of Silence) znajdująca się na przedmieściach miasta. Takie wieże służyły zoroastrianom do celów pogrzebowych. Po odprawieniu ceremonii pogrzebowej w budynkach u podnóża góry, procesja zanosiła nagie ciało zmarłego na wieżę milczenia. Tam pozostawiano je na pożarcie sępom. Człowiek powracał do natury, co jest zgodne z wierzeniami zoroastrianizmu. Po dłuższym czasie zbierano pozostałe kości i składano je w specjalnych pomieszczeniach we wnętrzu wieży.

Shiraz i Persepolis

Dojazd i zakwaterowanie

Droga do Shiraz z Yazd trwała 7 godzin, a bilet kosztował 225.000 riali za osobę. Przy wjeździe do miasta było bardzo tłoczno, jak zresztą w całym Iranie o tej porze roku (szalony Nowruz!). W Shiraz nocowaliśmy jedną noc, a nocleg również znaleźliśmy w ramach couchsurfingu. Humid, nasz gospodarz, mieszka poza miastem. Na szczęście oprócz noclegu oprowadzał nas po mieście, a kolejnego dnia wspólnie udaliśmy się do Persepolis. Nie troszczyliśmy się więc o dojazdy. Humid woził nas wszędzie swoim autem, a na koniec zapłaciliśmy mu za benzynę (zaledwie 300.000 riali, ~ 27 zł). Mieszkanko naszego hosta było bardzo skromne i prezentowało typowo studenckie warunki.

Zwiedzanie Shiraz

Gdy z Yazd dotarliśmy do Shiraz, na dworcu poczekaliśmy chwilę na naszego gospodarza i wspólnie udaliśmy się do grobu Hafesa – słynnego irańskiego poety. Dzięki Humidowi, naszemu hostowi, weszliśmy do środka po cenie jak dla lokalsa. Sprytnie kupił od razu trzy bilety, a przy wejściu panowie nie weryfikowali, czy jesteśmy Persami czy nie.

P3280697 - Czy Iran da się lubić? Część II - Isfahan, Yazd, Shiraz i Persepolis

Tuż obok bram do tego miejsca znajduje się uliczka z porozstawianymi straganami. Z okazji Nowego Roku była ładnie ozdobiona. Na koniec dnia udaliśmy się do restauracji (oj droga była, ale przy tym również luksusowa – 120 zł za 3 osoby i wierzcie nam, że to dużo w perskiej krainie!) na irańskiego kebaba i pizzę. Kolejnego dnia udaliśmy się do Różowego Meczetu (Pink Mosque), który największe wrażenie robi do południa, gdy promienie słoneczne przedostają się do wnętrza meczetu przez okna witraży. W środku było bardzo tłoczno, ale zrobienie pięknego, prywatnego zdjęcia wśród kolorowych odblasków witraży było możliwe. Irańczycy bardzo szanują przyjezdnych i umożliwiają nam zrobienie ładnego zdjęcia, nawet w tłumie ludzi. Za bilety zapłaciliśmy tym razem normalną cenę (215.000 riali od osoby).

Zwiedzanie Persepolis

Od razu po tej wizycie udaliśmy się autem Humida do Persepolis, a droga zajęła ponad 2 godziny ze względu na spore korki na trasie (w normalnych warunkach trasa z Shiraz powinna zająć nieco ponad godzinę). Nie tylko my jechaliśmy zwiedzać wielkie perskie imperium. Wielu mieszkańców Iranu również zmierzało w tę stronę ze względu na wolne dni z powodu wspomnianych już wcześniej obchodów Nowruz. Humid tutaj również okazał się niezwykle pomocny i optymalizował nasze wydatki na bilety. Załatwił nam wejście do starożytnego miasta w cenie jak dla lokalsa, co oznacza płatność 30.000 riali za osobę zamiast 200.000 riali! Spędziliśmy tam 1,5 godziny, szwędając się wśród ruin starożytnego miasta perskiego. Założone przez Dariusza I w 518 r. p.n.e miało charakter ceremonialnej stolicy państwa perskiego. Szczególnie obchodzono tu Nowruz. Ładnie wbiliśmy się terminem, bo akurat podczas trwania Nowruz zwiedzaliśmy ruiny. W roku 330 r. p.n.e. zostało zdobyte przez Aleksandra Wielkiego. Ponoć oceniono, że było najbogatszym miastem pod słońcem.

3290804 2 - Czy Iran da się lubić? Część II - Isfahan, Yazd, Shiraz i Persepolis

PORADA:

Irańczycy są bardzo życzliwymi i gościnnymi ludźmi, co pokazałam w licznych uwagach w tym poście. Warto wziąć z Polski garść lokalnych słodyczy, dzięki czemu będziemy mogli zrewanżować się napotkanym osobom za okazaną dobroć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *